Marek Suski poszedł do rezydentów i... szybko wyszedł. Miał ważniejsze sprawy niż służba zdrowia
Marek Suski poszedł do rezydentów i... szybko wyszedł. Miał ważniejsze sprawy niż służba zdrowia Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

"Filar intelektualny rządu", jak Marka Suskiego określiła TVP Info, poszedł rozmawiać z rezydentami. Pytanie jednak po co? Nie tylko ich obraził, ale tłumaczenie ministra pokazuje, co jest dla niego ważniejsze od służby zdrowia. Wyszedł w połowie rozmów, bo miał zaproszenie do telewizji.

REKLAMA
Spotkanie zorganizował w piątek rzecznik praw pacjenta. Na spotkanie z rezydentami przyszedł minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, a także szef gabinetu Mateusza Morawieckiego – Marek Suski. Spotkanie nie przyniosło kompromisu.
Strona rządowa próbuje przekonywać w mediach, że rezydenci chcą tylko podwyżek. Natomiast młodzi lekarze spotkanie ocenili jako kompromitujące dla rządu. W ich ocenie goście przyszli nie przygotowani. Rezydenci domagają się zwiększenia wydatków na służbę zdrowia do 6,8 proc. PKB. Mieli kompromisową propozycję, aby ten pułap osiągnąć w ciągu pięciu lat.
Przebieg spotkania utwierdził ich w przekonaniu, że rząd wcale nie dąży do osiągnięcia porozumienia. Minister zdrowia nie odniósł się w ogóle do propozycji przedstawionych przez młodych lekarzy. W ocenie uczestników spotkania nie podał żadnych konkretów.
Oliwy do ognia dolało zachowanie Marka Suskiego. W połowie spotkanie stwierdził, że ma ważniejsze sprawy niż służba zdrowia. Wyszedł, a zebranym tłumaczył się zaproszeniem do telewizji. Powiedział, że wróci na spotkanie. Rezydenci po takim zapewnieniu uznali, że nie będą czekać na ministra.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"