
Jan Ziobro, który trzy tygodnie temu postanowił zawiesić swoją karierę, nie odpuszcza. Tym razem w "Uwadze" TVN poskarżył się na pomijanie go w kadrze skoczków. Jak stwierdził, osiąga lepsze niż inni wyniki, ale nie są one uwzględniane przez trenerów.
REKLAMA
To kolejny akcent w głośnej wojence w środowisku PZN. Przypomnijmy, na początku stycznia na swoim profilu na Facebooku skoczek oznajmił, że zawiesza karierę, gdyż czuje się dyskryminowany przez władze Polskiego Związku Narciarskiego. "Podjąłem decyzję o zawieszeniu kariery. Jej kontynuowanie nie ma sensu, bo wielu ludzi z otoczenia chce mnie po prostu zniszczyć jako zawodnika. Jestem pomijany i poniżany. To jest skandal. Ostatnio dobrze skakałem na zgrupowaniu w Zakopanem, a nie otrzymałem powołania na zawody Pucharu Kontynentalnego w Titisee-Neustadt. A wszystko to za kilka słów prawdy, które kiedyś powiedziałem" – oznajmił wtedy Ziobro w specjalnie nagranym filmiku. Potem było jeszcze kilka odsłon telenoweli związanej z zawieszoną karierą skoczka. Wreszcie zapadła cisza, ale teraz skoczek wrócił do ofensywy.
Skacze podobno lepiej od innych
W materiale "Uwagi" TVN Ziobro wysuwa kolejne oskarżenia. – Skakałem 15-20 metrów lepiej od kolegi, a mimo to nie dostawałem powołania na kolejne zawody – oznajmił. Nawet przytoczone w materiale słowa trenera Edwarda Przybyły, który z jednej strony stanął za skoczkiem, ale z drugiej motywował go do tego, żeby udowodnił swoją pozycję w kadrze, nie przekonały go do zmiany opinii. – Bardzo ładnie to brzmi: "Zaciśnij zęby, trenuj dalej, wszystko będzie w porządku". Jeżeli zaciskam zęby, skaczę 20 metrów dalej, a nie jestem powoływany,to po co dalej mam te zęby zaciskać? – stwierdził Ziobro. – Jestem uparty, bo gdybym nie był, to nie doszedłbym w skokach do tego momentu, do którego doszedłem – dodał.
W materiale "Uwagi" TVN Ziobro wysuwa kolejne oskarżenia. – Skakałem 15-20 metrów lepiej od kolegi, a mimo to nie dostawałem powołania na kolejne zawody – oznajmił. Nawet przytoczone w materiale słowa trenera Edwarda Przybyły, który z jednej strony stanął za skoczkiem, ale z drugiej motywował go do tego, żeby udowodnił swoją pozycję w kadrze, nie przekonały go do zmiany opinii. – Bardzo ładnie to brzmi: "Zaciśnij zęby, trenuj dalej, wszystko będzie w porządku". Jeżeli zaciskam zęby, skaczę 20 metrów dalej, a nie jestem powoływany,to po co dalej mam te zęby zaciskać? – stwierdził Ziobro. – Jestem uparty, bo gdybym nie był, to nie doszedłbym w skokach do tego momentu, do którego doszedłem – dodał.
Dostało się także prezesowi PZN Apoloniuszowi Tajnerowi. – Próbuje robić dobrą minę do złej gry. Jeżeli nie widzi żadnej dyskryminacji mojej osoby, to wydaje mi się, że jest ślepy na moje uwagi. Byłem nawet na zarządzie w PZN i tam komentowano to, co mówię, jakby to mi się przyśniło. Później miałem spotkanie z trenerami w Ramsau, tam podaliśmy sobie ręce i miało wszystko wrócić do normy. A gdy tylko drzwi się zamknęły, to ten nóż w plecy dalej był mi wbijany – mówi w materiale TVN-u Ziobro.
Na koniec programu pada pytanie, co Ziobro będzie robił dalej. – Teraz muszę po prostu odpocząć, bo jest mi ciężko z tym wszystkim. Ciężko mi jest pogodzić się z tym, że musiałem tak zrobić, ale niestety w tej sytuacji nie miałem innego wyjścia – zakończył skoczek.
źródło: uwaga.tvn.pl
