Fot. Materiały prasowe

Start-upy w Polsce wyrastają jak grzyby po deszczu. Jedne skierowane do węższej grupy odbiorców, inne przydatne są dla każdego. Tym razem w życie wchodzi polski projekt Sellbox, który pozwoli młodym artystom sprzedawać pliki z wirtualnego dysku kilkoma kliknięciami.

REKLAMA
O pomyśle, jego zastosowaniu oraz szansach na sukces rozmawiamy z jednym z twórców projektu – Danielem Mendalką.

Co to jest Sellbox?

Dropbox to wirtualny dysk. Wgrywanie na niego danych jest możliwe dzięki specjalnemu oprogramowaniu, zaś do przeglądania i ściągania tych plików wystarczy dostęp do Internetu. Dropbox używany jest głównie do przechowywania kopii zapasowych i synchronizowania plików między komputerami, choć istnieją też mniej standardowe sposoby użycia, np. synchronizacja haseł. CZYTAJ WIĘCEJ

Daniel Mendalka: To start-up, który umożliwi sprzedaż plików, jakie posiadamy na naszych wirtualnych dyskach Dropbox. To rozszerzenie jego funkcjonalności. Na całą operację wystarczy 30 sekund. Przyjmijmy, że jest pan młodym muzykiem. Ma pan swoje autorskie piosenki, chciałby je pan sprzedać, ale nie jest pan znany. Ten start-up pomoże się panu wypromować. Większość twórców korzystających z Dropboxa już trzyma na nim swoje pliki ze względu na łatwiejszy dostęp i stworzenie kopii zapasowej. Twórca wchodzi na stronę Sellboxhq.com, loguje się używając swojego konta Dropbox i wybiera z listy swoich plików ten który chce sprzedać. Ustala krótki opis, cenę i na koniec otrzymuje unikalny link do rozesłania wśród swoich fanów. Kupujący po kliknięciu w link trafia na stronę i dokonuje płatności PayPal bezpośrednio na niej na koniec przeglądarka automatycznie pobiera zakupioną treść.

Jako nieznany muzyk, będę miał trudności, żeby się w ten sposób wypromować…
DM: To nieprawda. Link do zawartości Sellboxa może pan wkleić na swój profil na Facebooku, jakieś forum, swoją stronę internetową. Jeśli ma pan niewielu znajomych, to sugeruję założenie fanpage'a, do którego dostęp będzie miało więcej osób. Staramy się nawiązać współpracę i zintegrować Sellboxa z blogami WordPress.
Zobacz też: Poznajcie Arka Skuzę. Wymyślił sklep w telefonie, czyli robisz zdjęcie i kupujesz

A licencja? Jakie prawa będzie miał kupujący?
logo
Fot. Materiały prasowe
DM: Ta kwestia jest w trakcie wykańczania, we współpracy z prawnikami. My chcemy rozpowszechnić nasze usługi na jak największy obszar, mamy duże zainteresowanie w Japonii, Rosji czy USA. Musimy jak najszybciej wystartować, żeby zobaczyć jak zareagują na to nasi użytkownicy. Co do praw autorskich, założenie jest takie, że to sprzedający będzie określał zasady licencyjne, do jakich będzie musiał stosować się nabywca.
Kiedy wystartujecie?
DM: Musimy domknąć wszystkie sprawy formalne. PayPal weryfikuje, czy forma płatności jest w porządku, czy nie dojdzie do żadnych nadużyć, ale mamy już wstępne potwierdzenie. Start planujemy na najbliższy poniedziałek lub wtorek, tj. 16 - 17 lipca.
To polski projekt?
DM: Tak, start-up rozwijamy we dwójkę: ja i Piotr Machowski. Na początku ten projekt nazywał się "Pay For Link". Sellbox rozwijany był w programie akceleracyjnym Huge Thing. Inspirowaliśmy się Dropboxem, który jest amerykańskim start-upem. Oczywiście nie na taką skalę. Ale oferujemy taką samą wygodę jak Dropbox. Tego typu projekty zazwyczaj wymagają, by wrzucać pliki na ich wewnętrzny serwer i stamtąd je pobierać. U nas nie jest to potrzebne.
Jakie będą ceny za plik?
DM: Wszystko zależy od sprzedającego. Minimalna cena to 1 dolar. Maksymalna cena to tysiąc dolarów. Kwoty większe stwarzają pole do nadużyć. My bierzemy tylko 9 proc. prowizji od danej kwoty.
Przeczytaj też: Alternatywa dla muzycznych piratów. Muzyka w wersji cyfrowej za dolara

W Polsce mamy już podobną inicjatywę - "Musicrage". Kupujący sam może określić, ile procent zapłaconej przez siebie kwoty przeznaczy na konto twórcy, a ile na pośrednika. Prezentujecie podobną ofertę?
DM: Słyszałem o tej stronie. Mamy podobne cele. Chcemy, by osoby z pasją miały dostęp do twórczości innych pasjonatów. Nie zawsze musi to być handel zakrojony na szeroką skalę. Ktoś, kto lubi rysować a na co dzień zajmuje się czymś innym, dostanie możliwość by trochę sobie dorobić. "Musicrage" ma bardziej afiliacyjny charakter. My nie bawimy się w pośrednictwo. Na razie chcemy zobaczyć reakcję użytkowników, na tym się skupiamy. Będziemy modernizować start-up zgodnie z ich potrzebami.