Co grozi za jazdę rowerem po pijanemu? Na pewno nie utrata prawa jazdy – uznał Sąd Najwyższy, uchylając wyrok w tej sprawie wyrok.
Co grozi za jazdę rowerem po pijanemu? Na pewno nie utrata prawa jazdy – uznał Sąd Najwyższy, uchylając wyrok w tej sprawie wyrok. Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

"Kolejny przejaw zdrowego rozsądku w Sądzie, tylko że dopiero w Najwyższym. Szkoda, że zabrakło go w niższych instancjach..." – tak brzmi pierwszy komentarz pod informacją z Sądu Najwyższego o uchyleniu wyroku wydanego wobec rowerzysty, którego przyłapano na jeździe w stanie nietrzeźwości. Cyklista stracił wówczas prawo jazdy. Absolutnie niesłusznie – uznał SN, rozpatrując kasację Rzecznika Praw Obywatelskich.

REKLAMA
"Kasacja okazała się w pełni uzasadniona" – czytamy w komunikacie Sądu Najwyższego. Chodzi o wyrok z niższych instancji wobec mężczyzny, który za jazdę po pijanemu na rowerze został ukarany zakazem prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych (badanie wykazało, że miał w organizmie 0,26 mg/l alkoholu, czyli nieco ponad 0,5 promila).
Sąd Najwyższy
o pijanych rowerzystach i prawie jazdy

"W obowiązującym stanie prawnym Sąd Rejonowy skazując rowerzystę za wykroczenie polegające na kierowaniu rowerem w stanie nietrzeźwości i orzekając wobec obwinionego środek karny w postaci zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, dopuścił się rażącej obrazy art. 87 § 4 k.w." stwierdził Sąd Najwyższy i zaznaczył, że rozpoznając sprawę ponownie Sąd Rejonowy orzeknie w przedmiocie zakazu prowadzenia pojazdów zgodnie z naruszonym przepisem.

Sąd Najwyższy potwierdził tym samym, że sądy nie mogą orzekać zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych wobec osób kierujących rowerem w stanie nietrzeźwości.
Czytaj więcej

sn.pl
Sąd Najwyższy zatem wyrok Sądu Rejonowego uchylił i przekazał do ponownego rozpatrzenia. Rowerzysta więc nie uniknie kary za jazdę po pijanemu, lecz z pewnością karą tą nie będzie odebranie prawa jazdy.
Jeszcze kilka lat temu za jazdę po pijanemu na rowerze można było trafić do więzienia. Statystyki wskazywały, że za kratami w 2013 r. siedziało ok. 4 tysięcy osób skazanych za to przestępstwo. Sytuacja zmieniła się za sprawą ówczesnego ministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Jarosława Gowina – za jazdę na rowerze w stanie nietrzeźwym przewidziano m.in. dozór elektroniczny, grzywnę lub prace społeczne.
źródło: sn.pl