Fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta

To w Korei Północnej prawdziwa elita. Cheerleaderki uznawane są za armię piękności. Na ich pojawienie się z zapartym tchem czekał cały świat. Jest ich łącznie 229, wszystkie identycznie ubrane od stóp do głów.

REKLAMA
Armia piękności
/ Kuba Atys/Agencja Gazeta
Koreańskie cheerleaderki wyglądają jak klony albo prawdziwa armia piękności. Zaraz po przybyciu do sąsiedniego kraju równo i miarowo maszerowały przed fotoreporterami – pisała w naTemat Katarzyna Zuchowicz.

Świat oszalał
/ Kuba Atys/Agencja Gazeta
Przyjechały autokarami. Przekroczyły strefę zdemilitaryzowaną, która dzieli oba kraje w punkcie na północ od Seulu i moment ten dokładnie został odnotowany. Gdy wysiadły, świat oszalał. Razem z nimi przyjechali jeszcze dziennikarze, 26-osobowa drużyna taekwondo oraz przedstawiciele północnokoreańskiego komitetu olimpijskiego z ministrem sportu na czele. To w sumie 280 osób, ale nikt nie ściągnął na siebie takiej uwagi, jak one. Cheerleaderki robią furorę w Pjongczangu swoimi układami choreograficznymi.

Twarda selekcja
/ Kuba Atys/Agencja Gazeta
Cheerleaderki z Korei Północnej przeszły twardą selekcję prawie pod każdym względem. Uroda była na pierwszym miejscu, ale także siła ideologicznych przekonań. Jako jedna z nielicznych grup mogą wyjeżdżać za granicę. O tym przytłaczająca większość Koreańczyków z Północy może tylko śnić.

Sobowtor Kim Dzong Una
/ Kuba Atys/Agencja Gazeta
Media na całym świecie obiegło też wtargnięcie na mecz hokejowy Korei Północnej sobowtóra Kim Dzong Una. Reakcja Koreanek była bezcenna, jest jednak ryzyko, że za swoje zachowanie mogą mieć w swoim kraju problemy. Wizerunek północnokoreańskiego przywódcy jest bowiem pilnie strzeżony.

Nikt nie był tak popularny
/ Kuba Atys/Agencja Gazeta
Budzą zachwyt na całym świecie
/ Kuba Atys/AG
Świat oszalał
/ Kuba Atys/AG
Cheerleaderki z Korei: jest ich 229
/ Kuba Atys/AG
/ Kuba Atys/AG