Zofia Romaszewska ostro ocenia stan relacji polsko-izraelskich oraz ustawę o IPN.
Zofia Romaszewska ostro ocenia stan relacji polsko-izraelskich oraz ustawę o IPN. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

W porannej rozmowie w RMF FM Zofia Romaszewska skrytykowała to, co dzieje się w relacjach Polski z Izraelem. Z jednej strony cały kryzys nazwała "histerią", z drugiej dostało się także Mateuszowi Morawieckiemu i rządowi. Oberwało się też Władysławowi Frasyniukowi.

REKLAMA
– Na pewno nie ma mowy o zaostrzaniu stanowiska. Cała ta histeria, która zaczyna się odbywać, jest histerią nie na miejscu (…). Teraz jesteśmy centralnym chłopcem do bicia – trzeba uważać na każde dosłownie słowo. Premier Morawiecki pewnie uważał, ale nie zauważył dokładnie, co powiedział – tak na pytanie Roberta Mazurka o to, co dzieje się w relacjach Polski z Izraelem oraz o słowa Mateusza Morawieckiego z Monachium, odpowiedziała Zofia Romaszewska. Była opozycjonistka dodała, że tego rodzaju rozmowy na oficjalnym szczeblu powinny odbywać się w obecności tłumacza, bez względu na to, czy rozmówcy potrafią rozmawiać po angielsku. – Rozmowy powinny być przez tłumacza, bo on jest idealnym fachowcem i powinien odpowiadać za to, co jest mówione – stwierdziła Romaszewska.
Po raz kolejny odniosła się także do kontrowersyjnej ustawy o IPN-ie, od której całe zamieszanie się zaczęło. Tym razem nazwała ja "niebywałą" i dodała, że oczekuje na jej zmianę. – Nie napisano w ustawie, że nie wolno używać określenia "polskie obozy śmierci", że nie można nas nazywać "sprawcami Holokaustu" (…), a za to wolno różne rzeczy pisać, jeżeli to się napisze, że to praca naukowa lub dzieło artystyczne – powiedziała Romaszewska. Dodała także, że w takiej sytuacji prezydent Andrzej Duda nie mógł postąpić inaczej niż podpisać ustawę i wysłać ją do Trybunału Konstytucyjnego. Na pytanie czemu jej nie zawetował, opozycjonistka z czasów "Solidarności" odpowiedziała: – Myślę, że nie można było zawetować, bo w tym momencie nagle by się okazało, że pan prezydent jest zwolennikiem tego, żeby obrażano naród polski.
Na koniec rozmowy prowadzący zapytał Romaszewską o Władysława Frasyniuka, jego zatrzymanie w zeszłym tygodniu i obywatelskie nieposłuszeństwo, na które się powołuje. – Wygłupia się i robi sobie publicity – podsumowała.
źródło: rmf24.pl