Zbigniew Ziobro poprzez system oddelegowywania śledczych  może ręcznie sterować pracą prokuratur.
Zbigniew Ziobro poprzez system oddelegowywania śledczych może ręcznie sterować pracą prokuratur. Fot: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Co szósty prokurator został oddelegowany poza macierzystą prokuraturę. Budżet traci przez to gigantyczne pieniądze, ale Prokurator Generalny może ręcznie sterować przebiegiem śledztw i pracą podległych mu prokuratur. Czasem oddelegowanie jest formą awansu dla śledczych spolegliwych wobec władzy, innym razem jest to kara zesłania dla "niepokornych".

REKLAMA
Decyzje personalne w prokuraturach sprawiają, że co miesiąc budżet państwa zostaje uszczuplony o setki tysięcy złotych. Wszystko przez to, że aż jedna szósta śledczych została oddelegowana i pracuje z dala od macierzystych oddziałów. Z informacji, do których dotarła "Gazeta Wyborcza", wynika, że w styczniu 959 z 5790 prokuratorów pobierało z tytułu oddelegowania różne dodatki.
Co tyle kosztuje
Oddelegowanemu prokuratorowi przysługuje zwrot kosztów podróży i dodatki mieszkaniowe. Miesięcznie jest to około 3 tysięcy złotych. Ci, którzy zostali oddelegowani do Wydziału Spraw Wewnętrznych lub do zespołu badającego katastrofę smoleńską, dostają dodatkowo około jednej trzeciej sumy wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego brutto. Według "Gazety Wyborczej" 180 prokuratorów śledczych oddelegowanych do kierowanej przez Bogdana Święczkowskiego Prokuratury Krajowej kosztowało w zeszłym roku podatników dodatkowe 4 miliony złotych.
Zasady oddelegowania są całkowicie uznaniowe. Czasem jest to nieformalny awans lub swego rodzaju nagroda dla prokuratora. Innym razem jest to sposób na ukaranie niepokornego śledczego, którego wysyła się daleko od domu i rodziny i trzyma tam tak długo, aż spokornieje wobec władzy. Zdaniem dziennikarzy "Gazety Wyborczej" system delegacji jest sposobem Zbigniewa Ziobry na ręczne sterowanie prokuratorami i prowadzonymi przez nich śledztwami.