
Jacek Kurski zaprezentował wczoraj nową ramówkę TVP. Wiadomo, że wiosną na ekranie pojawi się "Magazyn 997", ale nie oznacza to powrotu Michała Fajbusiewicza, tylko nową produkcję. Będzie ona przypominała "Magazyn kryminalny 997" sprzed lat, dlatego widzowie zobaczą historie autentycznych, niewyjaśnionych sprawy kryminalne. Wygląda na to, że oba programy będą do siebie bardzo podobne. Michał Fajbusiewicz nie wyklucza, że podejmie w związku z tym kroki prawne.
Podobnie jak w programie Fajbusiewicza, ekipa realizująca magazyn wraz z policją, będzie brała udział w poszukiwaniu przestępców. Widzowie także będą mogli angażować się w rozwiązywanie kryminalnych zagadek – podają Wirtualne Media. "Magazyn 997" pojawi się w ramach wiosennej ramówki TVP, poprowadzi go Dariusz Bohatkiewicz. Postanowiliśmy zapytać Michała Fajbusiewicza, co o tym wszystkim sądzi.
Chwilowy powrót "Magazynu kryminalnego 997" O historii "Magazynu kryminalnego 997" i o tym, że Michał Fajbusiewicz nie był pierwszym prowadzącym w tym programie, pisaliśmy jesienią ubiegłego roku, gdy program wracał do ramówki po siedmioletniej przerwie. Telewizja zamówiła 11 odcinków, a Fajbusiewicz i jego ekipa nakręcili siedem. Po wyemitowaniu pierwszego odcinka TVP zadecydowała o zawieszeniu dalszej emisji.
– Umowa jest na 11 odcinków. Zrobiliśmy siedem. Nie zapłacono nam jeszcze ani złotówki. Teraz pewnie telewizja będzie chciała nam udowodnić, że zrobiliśmy słaby program i nie mogą go ani emitować, ani za niego zapłacić. W całej swojej 40-letniej pracy w telewizji nie spotkałem się z takim przypadkiem – mówił Wirtualnym Mediom Fajbusiewicz.
Sytuacja była tym dziwniejsza, że szefostwo TVP nie podało powodu rezygnacji z programu. Informowano jedynie o zawieszeniu "997". Prowadzący i jego ekipa zainwestowali w gotowe odcinki kilkaset tysięcy złotych.
źródło: wirtualnemedia.pl
