Denis Urubko przerwał atak szczytowy na K2 i w rozmowie z dziennikarzem TVN24 podkreślił, że nie zamierza nikogo przepraszać.
Denis Urubko przerwał atak szczytowy na K2 i w rozmowie z dziennikarzem TVN24 podkreślił, że nie zamierza nikogo przepraszać. Fot. Facebook.com/ Denis Urubko

– Podjąłem się ataku szczytowego i tak naprawdę jestem usatysfakcjonowany. Bez tego byłbym wściekły. Nie mam za co przepraszać – powiedział Denis Urubko w rozmowie z dziennikarzem TVN24 tuż po powrocie do bazy pod K2. Himalaista przerwał dziś samowolny atak szczytowy na K2.

REKLAMA
Denis Urubko tłumaczył obecnemu w bazie pod K2 reporterowi TVN24, że "nie mógł kontynuować ataku szczytowego na K2" ze względu na złe warunki pogodowe. – To była moja szansa, żeby coś zrobić, a nie tylko siedzieć w bazie – zaznaczył himalaista.
W sobotę Denis Urubko zaskoczył kierownika zimowej wyprawy na K2. Zdecydował się samodzielnie zaatakować K2 jeszcze w lutym. Nikogo jednak o tym nie poinformował. Zjadł śniadanie, spakował się i ruszył w górę. – Nie mamy żadnego kontaktu z Denisem Urubką, który odmówił wzięcia ze sobą radiotelefonu – poinformował szef wyprawy na niezdobyty zimą szczyt w Karakorum K2 Krzysztof Wielicki. A na antenie TVP zapewnił, że himalaiści w razie potrzeby są gotowi nieść pomoc "niesfornemu koledze".
Samotny atak szczytowy zaskoczył pozostałych uczestników wyprawy. Jednak Denis Urubko, który dziś powrócił do bazy i zdecydował, że kończy swój udział w wyprawie, zaznaczył, iż nie czuje się winny. – Myślę, że nie muszę mówić przepraszam. Oni też nie są aniołami. Wielicki pozwolił mi wejść do obozu trzeciego, a później kazał mi wrócić z powodów, których nie rozumiem. Ok, jesteśmy mężczyznami, himalaistami. To nie jest sytuacja, żeby mówić przepraszam. Mnie nikt nie przeprosił za ich błędy. Moje zdanie pozostaje takie samo – zaznaczył himalaista.
"Denis Urubko, zgodnie ze swoimi przekonaniami dotyczącymi końca sezonu zimowego, postanowił opuścić Zimową Wyprawę na K2" – czytamy na facebookowym profilu Polskiego Himalaizmu Zimowego.
źródło: TVN24