Ta Białorusinka od 8 lat mieszka w Polsce. To, jaki ma teraz problem, pokazuje największy absurd polskiego urzędu

Nasta Niakrasava to Białorusinka, która od 8 lat mieszka w Polsce. A od pół roku czeka na wydanie jej karty pobytu.
Nasta Niakrasava to Białorusinka, która od 8 lat mieszka w Polsce. A od pół roku czeka na wydanie jej karty pobytu. Fot. Joanna Strojek
Minister Gowin ściskał jej rękę i gratulował sukcesów. Na scenie występowała z zespołem R.U.T.A, zagrała także w filmie "Żywie Biełarus" u boku Karoliny Gruszki. Białorusinka Nasta Niakrasava od ośmiu lat mieszka w Polsce, pracuje tu i robi doktorat. Ale niemal od pół roku jej los jest niepewny – tyle czeka na wydanie karty pobytu. Pomocną dłoń wyciągnęli do niej pracownicy resortu, którym kieruje Jarosław Gowin.

"Polska – moje centrum"
Nasta niedawno skończyła 30 lat. I od 8 lat mieszka w Polsce. Tu skończyła licencjat i magisterkę. Teraz robi doktorat z muzykologii. Też na Uniwersytecie Warszawskim. – Moje centrum życiowe jest w Polsce. Tu od ośmiu lat płacę podatki. Udzielam się społecznie, naukowo i artystycznie. Współpracowałam z wieloma wybitnymi artystami w Polsce – mówi nam Nasta Niakrasava.

Białorusinka nagrała kilka płyt, m.in. dwie z formacją R.U.T.A. Obecnie występuje z Jackiem Kleyffem. Rok temu minister Jarosław Gowin uścisnął jej dłoń, gratulując zwycięstwa w Interstudent 2017 (konkurs na najlepszego studenta zagranicznego w Polsce). Na swoim koncie ma także parę innych nagród, m.in. wygrała festiwal Nowa Tradycja. Zagrała także w filmie "Żywie Biełarus" u boku Karoliny Gruszki. Oprócz tego, że Nasta ma stypendium naukowe, to pracuje i płaci podatki. Polskę traktuje jako swoją drugą ojczyznę. – To mój drugi dom – przyznaje z radością.

Uziemiona

Ale ostatnio w tym domu czuje się trochę gorzej. Bo jej los jest niepewny – od przeszło czterech miesięcy czeka na kartę pobytu. – Nie masz kontaktu z osobą decyzyjną, która może ci powiedzieć, że twoja sprawa zostanie rozwiązana wtedy i wtedy. Nawet ustawa nie obowiązuje, bo zawsze można przedłużyć rozpatrzenie sprawy z uwagi na konieczność uzupełnienia materiału dowodowego. Masz takie poczucie niesprawiedliwości, dlaczego tak się dzieje. Niestety jest to sytuacja, która pokazuje "chore" funkcjonowanie urzędu, gdzie obywatele innych państw stają się zakładnikami sytuacji, w której pozostają sami sobie i jedyne, co mogą zrobić, to czekać – rozkłada ręce 30-latka.

Karta pobytu (informacje pochodzą ze strony Migrant.info.pl): "Karta pobytu to dokument potwierdzający tożsamość cudzoziemca podczas jego pobytu w Polsce. Dokument ten wraz z ważnym paszportem zagranicznym potwierdza uprawnienia do pobytu w Polsce oraz uprawnia do wielokrotnego przekraczania granicy polskiej bez konieczności posiadania wizy. Przy przekraczaniu granicy należy przedstawić uprawnionym funkcjonariuszom Straży Granicznej kartę pobytu razem z ważnym paszportem zagranicznym". Czytaj więcej

Obcokrajowiec co rok lub trzy lata musi wyrobić kartę pobytu. – Zazwyczaj ta procedura nie trwała dłużej niż miesiąc. A tymczasem moja sprawa ciągnie się już ponad cztery miesiące. Obecnie nie mogę zaplanować swojej przyszłości na najbliższe miesiące – opowiada.

Bez karty jest uziemiona: nie mogła pojechać na święta Bożego Narodzenia do domu, koło nosa przeszły jej także zagraniczne konferencje. – Bez tego dokumentu nie mogę przekroczyć granicy. To znaczy mogę to zrobić, ale później z powrotem nie wrócę do Polski. Brak takiej karty utrudnia mi codzienne funkcjonowanie. Chodzi mi na przykład o sprawy meldunkowe. Ten dokument potrzebny jest także do podpisywania umów – zaznacza.


30-latka próbowała interweniować, pchnąć sprawy do przodu. Pisała listy do dyrektor wydziału ds. cudzoziemców, do szefa urzędu ds. cudzoziemców, do wojewody mazowieckiego. Ale cisza, bez odpowiedzi. Uznała więc, że zwróci się bezpośrednio do ministra Jarosława Gowina. Wreszcie poznali się w zeszłym roku podczas wręczenia nagrody dla najlepszej doktorantki zagranicznej w Polsce. Na początku marca zadzwonił telefon z jego resortu – mają pomóc. – Ministerstwo odezwało się do urzędu i mają zająć się tą sprawą. Może ktoś łaskawie spojrzy w moje dokumenty? Wszystkie przecież złożyłam w terminach, a nawet przed – przyznaje.

Natłok obcokrajowców

Na wydanie karty pobytu ostatnio trzeba teraz czekać dużo dłużej, zwłaszcza w województwach, do których tłumnie przybywają obcokrajowcy. Najgorzej jest we Wrocławiu, Warszawie, Krakowie czy Katowicach. To informacje od byłego pracownika urzędu do spraw cudzoziemców.

Jest taki natłok obcokrajowców, że urzędnicy nie wyrabiają się z pracą. Nie odbierają też telefonów. Obcokrajowcy między sobą powtarzają, że w warszawskim urzędzie wyłączono infolinię. Próbuję kilka razy. Ale zajęte. Dzwonię pod inny numer i dowiaduję się, że infolinia działa, ale jest przeciążona.

Na miejscu też tłumy. Kolejka do wydziału spraw cudzoziemców (Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego) ustawia się na długo przed jego otwarciem. Stoją w niej Ukraińcy, Białorusini, Hindusi. Niektórym puszczają nerwy. – Ale jak się dłużej siedzi w tym systemie, to człowiek zaczyna rozumieć, że nie ma na nic wpływu – opowiada Nasta. Niektórzy wzięli się na sposób i rezygnują z czekania w Warszawie, a jadą do Radomia. – Tam są mniejsze kolejki i ta rejestracja wygląda inaczej, szybciej – informuje 30-latka.

Bo jak tylko otwierają się drzwi urzędu, to ludzie pchają się i próbują dostać do środka. – To jest widowisko – zaznacza Nasta.

Kobieta opowiada o dramatach, jakie rozgrywają się przed drzwiami urzędu. Stojąc w kolejce słyszała na przykład, jak jedna Ukrainka skarżyła się, że nie może pojechać na pogrzeb swojego ojca, bo nie otrzymała karty pobytu. Wśród obcokrajowców ubiegających się o kartę pobytu panuje dezinformacja i chaos. – Krążyła na przykład taka opinia, że jeśli się wyjedzie, to straci się pieniądze, które się wpłacało składając wniosek, a to 350 zł. I podobno później trzeba było raz jeszcze składać wniosek i za to płacić – opowiada Nasta. W takich sytuacjach ludzie zaczynają kombinować, a czarny rynek kwitnie.

A bez karty pobytu obcokrajowiec nie ma w Polsce lekko. Nie może podjąć legalnej pracy, korzystać ze służby zdrowia. – Z tego, co się dowiedziałam w moim miejscu pracy, wynika, że gdybym nie była studentką, to nie mogliby mnie zatrudnić, jeśli nie mam ważnej karty pobytu – zaznacza 30-latka. Nasta wciąż niepewna czeka na odpowiedź urzędu. Ale już z nastawieniem, że pomoże jej minister Gowin.

AKTUALIZACJA: Nasta: – Kartę czasowego pobytu już odebrałam. Myślę, że zawdzięczać trzeba interwencji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, chociaż inne uruchomione czynniki także mogły zadziałać. W tej chwili już zaplanowałam wyjazd na badania terenowe pod koniec marca i planuję aplikować na jesienne konferencje zagraniczne. Mimo to sprawa pozostałych studentów nie jest rozwiązana, mam nadzieję, że problem sprawnej procedury legalizacji pobytu dla studentów zostanie rozwiązany w bliskiej przyszłości.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...