
Filip Chajzer znany jest z wrażliwości na cudzą krzywdę i za to kochają go internauci. Gdy może komuś pomóc, nigdy nie przechodzi obojętnie. Tak było i tym razem, gdy zobaczył zagubionego niewidomego staruszka na warszawskim Nowym Świecie.
REKLAMA
"Dzień jak codzień. Nagle w tłumie słychać błagalny krzyk. Dobiega od starszego Pana w kapturze, Pan trzyma białą laskę. Podchodzimy bliżej i słowa są już zrozumiałe. "Dlaczego nikt nie chce mi pomóc, proszę o pomoc" – relacjonuje Filip Chajzer na Facebooku. Prezenter opisuje, że jest zdziwiony brakiem reakcji przechodniów w centrum Warszawy, którzy udawali, że nic nie słyszą i niczego nie widzą. Tłum ma mijać starszego pana w pośpiechu.
Okazało się, że niewidomy staruszek od 15 minut nie mógł trafić do sklepu spożywczego, bo stracił orientację. Przez kolejny kwadrans Filip Chajzer słyszał od niewidomego powtarzane jak mantra pytanie: "co się stało z ludźmi?"
"Ale teraz na spokojnie myślę sobie, że nad naszą znieczulicą i bezrefleksyjnym pędzie trzeba będzie się pochylić..." – puentuje swój wpis.
Chajzer trzy lata temu musiał zmierzyć się ze śmiercią syna Maksymiliana w wypadku samochodowym. O trudnych chwilach opowiedział ostatnio magazynowi "Viva!". Dziennikarz pomógł niedawno w zorganizowaniu tłumów gości na urodzinach 12-letniej dziewczynki z autyzmem. Chętnie angażuje się też (ze znakomitymi efektami) w zbiórkę pieniędzy dla Powstańców Warszawskich.
