
Polska ekipa wspinająca się na K2 nie ukrywała złości na Denisa Urubkę, który samodzielnie poszedł w górę i nie było z nim kontaktu. Dla niego zima kończy się wraz z lutym i dlatego chciał spróbować zdobyć ośmiotysięcznik przed końcem miesiąca. Kierownik wyprawy Krzysztof Wielicki, podobnie jak himalaista Adam Bielecki ostro go za to krytykowali. Teraz w obronie Denisa Urubki staje jednak jego wieloletnia przyjaciółka.
REKLAMA
Anna Piunowa zna się z Denisem Urubką od 20 lat. To dzięki niej himalaista miał dostęp do sieci WiFi, po tym, jak ograniczył mu go Wielicki. Piunowa przedstawia teraz wersję wydarzeń Rosjanina z polskim paszportem. – Czy to było nieodpowiedzialne i samolubne zachowanie? Możliwe, ale historia zna wiele przykładów podobnych akcji przeprowadzonych przez wielkich alpinistów. A gdyby Denis zdobył ten szczyt, dziś patrzylibyśmy na tę historię z zupełnie innej - pozytywnej strony – komentuje kobieta w rozmowie z WP.pl. Góra przez wiele lat była jego marzeniem, a teraz ma być według jej słów "więcej niż sfrustrowany".
Zdaniem Anny Piunowej, napięcie wynikało z różnicy planów Denisa Urubki i polskiej ekipy. Mający polskie obywatelstwo Rosjanin od początku chciał zdobyć K2 do końca lutego. – Krzysztof Wielicki miał swoją wizję, konflikt więc narastał. Znam też Wielickiego, mam do niego ogromny szacunek – dodała Piunowa. – W tym momencie to na pewno koniec współpracy Denisa i tej grupy – zauważyła.
Podczas samodzielnego ataku na szczyt K2 Denis Urubko miał wypadek, spadła na niego mała lawina. Dlatego zdecydował się na przerwanie wspinaczki. Himalaista opuścił już polską ekipę. Po jego samowolce Krzysztof Wielicki poinformował, że nie było chęci dalszej współpracy z Urubką.
źródło: WP.pl
