
Adam Bielecki wreszcie napisał to, na co czekali polscy kibice, którzy wciąż wierzą, że uda się zdobyć niezdobyty zimą szczyt K2. Poinformował, że po kilku dniach załamania pogody himalaiści w końcu ruszają w górę. Polacy postarają się mimo wszystko wykorzystać ostatnie okno pogodowe.
Wyprawa na drugi pod względem wysokości szczyt Ziemi to jedno z najważniejszych wyzwań w historii polskiego himalaizmu. Polak pójdzie wspólnie z Januszem Gołąbem w stronę bazy C1. Mają wyruszyć w poniedziałek 5 marca, poinformował Krzysztof Wielicki. Po nich mają w górę K2 pójść jeszcze dwa zespoły: Marek Chmielarski i Artur Małek oraz Maciej Bedrejczuk i Marcin Kaczkan. Bielecki zdaje sobie sprawę, że droga po obfitym opadzie śniegu będzie wymagać torowania.
Wiadomość jest zgodna z planami ekipy dowodzonej przez Krzysztofa Wielickiego. Polacy czekali na okno pogodowe, które miało nastąpić właśnie 5-6 marca. Lekarz polskiej wyprawy na K2 Robert Szymczak ostrzega przed atakiem, mówiąc, że może on przypominać wejście Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol na Nanga Parbat.
Zdaniem Szymczaka im wyżej jest himalaista, tym bardziej jego procesy myślowe są zaburzone z powodu niedotlenienia, wychłodzenia, odwodnienia czy wyczerpania. Najniebezpieczniejszy podczas wspinaczki jest właśnie atak szczytu, bo wtedy następuje 40 proc. zgonów, z czego większość podczas schodzenia z góry. Himalaista nie jest zwykle - podczas ostatecznej próby -podjąć racjonalnej decyzji, odpowiedzialny jest za nią kierownik wyprawy.
Przypomnijmy, po samotnym i niekonsultowanym ataku na szczyt K2 ekipę opuścił Denis Urubko. Pomiędzy nim a Polakami doszło do konfliktu. W ekipie nie było chęci dalszej współpracy z Rosjaninem z polskim obywatelstwem.
