Denis Urubko dotarł do Warszawy
Denis Urubko dotarł do Warszawy Fot. facebook.com/denisurubko

Denis Urubko dotarł już do Warszawy. Himalaista opowiedział mediom o swoich dalszych planach wspinaczkowych i zakończonej wyprawie na K2 – burzliwej i szeroko komentowanej. Największą kontrowersję wzbudziło to, że Urubko, odłączając się od grupy, postanowił samotnie zdobyć ośmiotysięcznik.

REKLAMA
Urubko został zapytany, czy jego zdaniem podczas wyprawy popełniono błędy. – Dopóki byłem "żołnierzem" tej wyprawy, robiłem wszystko, co zadecydował kierownik. Myślę, że pojawiły się niedobre decyzje, niesprzyjające walce o taką dużą górę. Relacje nie do końca były odpowiednie. Uważam, że były szanse na atak wraz z początkiem lutego – powiedział wspinacz po wylądowaniu w Warszawie.
Mimo to, himalaista ma w planach dalsze wspinanie się z Polakami. – Będziemy myśleć o wspólnych wyprawach z Adamem czy z Marcinem Kaczkanem – to mój najlepszy przyjaciel z tej wyprawy – zdradził. Przyznał, że jego następne zaplanowane wyzwania zimowe to zdobycie Broad Peak albo Gaszebrum I. Dopiero za 2-3 lata podjąłby się kolejnej walki o szczyt K2.
Urubko wypowiedział się także na temat swojej samotnej walki na K2. Stwierdził, że zależało mu na podjęciu próby "prawdziwej zimy", która – jego zdaniem – kończy się 28 lutego.
Denis Urubko samotnie rusza na K2
Przypomnijmy, że 25 lutego Urubko postanowił samodzielnie zaatakować górę. Zjadł obfite śniadanie, spakował się i ruszył. Nikogo nie poinformował o swoich planach. Zależało mu na tym, by jeszcze w lutym zdobyć ośmiotysięcznik. Jednak 28 lutego po nieudanym ataku szczytowym na K2 zdecydował o zakończeniu udziału w dalszej wyprawie.
Dodajmy, że Denis Urubko wspólnie z Adamem Bieleckim uratowali Francuzkę Elisabeth Revol, która z Tomaszem Mackiewiczem wspinała się na Nanga Parbat. Polacy okrzyknęli go wówczas "bohaterem narodowym". Gdy zdecydował się na samotny atak na K2, wielu przypomniało sobie wówczas o jego rosyjskim pochodzeniu.
źródło: Onet