
Już podczas przepychanek z policją pojawiły się głosy o brutalności interweniujących funkcjonariuszy usuwających protestujących aktywistów siłą. Teraz portal OKO.press publikuje relacje pobitych studentów. Stanęli oni na drodze marszowi ONR, który ulicami Warszawy przeszedł 1 marca.
REKLAMA
Marsz ONR miał uczcić pamięć żołnierzy wyklętych. Ale oprócz pamięci kontrowersyjnych bohaterów końca lat 40., na marszu pojawiły się antysemickie i faszystowskie okrzyki oraz transparenty. Zablokować marsz próbowali członkowie i sympatycy Obywateli RP, Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego, Warszawskiego Strajku Kobiet i Partii Zielonych. Wtedy też zareagowała policja. Jak wynika z opowieści uczestników kontrmanifestacji, była to brutalna reakcja.
Bicie i kopanie
– Chyba dostali rozkaz, żeby nas bić. Oczywiście tak, by nie było tego widać. Dopiero po manifestacji, gdy zaczęliśmy rozmawiać i zbierać relacje, okazało się, że co druga osoba dostała albo z pięści w twarz albo z kopa – opowiada portalowi OKO.press Sebastian Słowiński, członek Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego. – Pierwotny plan był taki, żeby pójść w stronę ul. Puławskiej i próbować zablokować marsz dalej. Ale policja otoczyła nas kordonem. Zgadaliśmy się grupą 30-40 osób, że spróbujemy przedrzeć się przez gęstniejący tłum funkcjonariuszy – mówi uczestnik manifestacji.
– Chyba dostali rozkaz, żeby nas bić. Oczywiście tak, by nie było tego widać. Dopiero po manifestacji, gdy zaczęliśmy rozmawiać i zbierać relacje, okazało się, że co druga osoba dostała albo z pięści w twarz albo z kopa – opowiada portalowi OKO.press Sebastian Słowiński, członek Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego. – Pierwotny plan był taki, żeby pójść w stronę ul. Puławskiej i próbować zablokować marsz dalej. Ale policja otoczyła nas kordonem. Zgadaliśmy się grupą 30-40 osób, że spróbujemy przedrzeć się przez gęstniejący tłum funkcjonariuszy – mówi uczestnik manifestacji.
– Ruszyliśmy z hasłem: "No pasaran". Policja nie dała żadnego sygnału, nie wezwała do uspokojenia się. Od razu zaczęły się zaczęły kopy w nogi, podduszanie i ciosy w twarz. Nikomu nie udało się przedrzeć. Chyba, że liczymy Rafała Suszka, którego straciliśmy z radaru. Jak się później okazało, został brutalnie powalony na ziemię, skuty i zabrany do radiowozu – dodaje. Rafał Suszek to wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, który został spacyfikowany i usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego.
Inni uczestnicy blokady także potwierdzają bicie po twarzy, kroczu i podduszanie. Pierwsze podejście do zablokowania marszu nacjonalistów zakończyło się w policyjnym "kotle".
Drugie podejście
Aktywiści podjęli też drugą próbę zablokowania marszu. Przeszło oni przez teren Szkoły Głównej Handlowej i pokonując płot zdołali dostać się przed czoło pochodu. – Policja wezwała nas do rozejścia się. Zaraz potem siłą powalili nas na chodnik. Rzucali nami jak workami z ziemniakami – mówi Słowiński. – Dostałem kopa w krocze, nie mogłem się pozbierać, a policjant z uśmiechem pyta: "co mi pan krzyczy do ucha"? Pozostali rozmówcy potwierdzają, że funkcjonariusze są coraz bardziej brutalni. Jak podejrzewają, tak wygląda rozkaz, który dostają policjanci.
Aktywiści podjęli też drugą próbę zablokowania marszu. Przeszło oni przez teren Szkoły Głównej Handlowej i pokonując płot zdołali dostać się przed czoło pochodu. – Policja wezwała nas do rozejścia się. Zaraz potem siłą powalili nas na chodnik. Rzucali nami jak workami z ziemniakami – mówi Słowiński. – Dostałem kopa w krocze, nie mogłem się pozbierać, a policjant z uśmiechem pyta: "co mi pan krzyczy do ucha"? Pozostali rozmówcy potwierdzają, że funkcjonariusze są coraz bardziej brutalni. Jak podejrzewają, tak wygląda rozkaz, który dostają policjanci.
– Szczerze mówiąc jestem przerażona, bo wychowałam się w przeświadczeniu, że policji można ufać – kończy relację Gabriela Filipowicz, która także brała udział w próbie zablokowania przemarszu nacjonalistów ulicami stolicy. Studenci UW mają nadzieję, że rektor uczelni, z której pochodzi większość manifestujących studentów oraz pracowników naukowych, wkrótce zajmie jednoznaczne stanowisko w tej sprawie.
źródło: oko.press
