
Beata Tadla, choć – zdaniem telewidzów – wypadła świetnie w pierwszym odcinku "Tańca z gwiazdami", to jednak widać po niej było stres związany z rozstaniem z prezenterem pogody Jarosławem Kretem. Okazuje się jednak, że dzięki wsparciu Krzysztofa Gojdzia dziennikarka ma się coraz lepiej – podaje "Fakt".
REKLAMA
Udział w programie pozwolił Tadli poznać Krzysztofa Gojdzia, chirurga plastycznego.
– Po tym jak Jarek złamał jej serce, Beata jest w fatalnym stanie. Potrzebowała kogoś, komu mogłaby się wypłakać. Wszyscy mężczyźni w "Tańcu z gwiazdami" starają się podtrzymywać ją na duchu, ale to w Krzyśku znalazła najbardziej oddanego powiernika – powiedział informator "Faktu".
– Po tym jak Jarek złamał jej serce, Beata jest w fatalnym stanie. Potrzebowała kogoś, komu mogłaby się wypłakać. Wszyscy mężczyźni w "Tańcu z gwiazdami" starają się podtrzymywać ją na duchu, ale to w Krzyśku znalazła najbardziej oddanego powiernika – powiedział informator "Faktu".
Według informacji tabloidu dziennikarka i chirurg dzwonią do siebie kilka razy dziennie i rozmawiają całymi godzinami. – Krzysiek tłumaczy Beacie, że powinna skupić się teraz na tańcu, bo ten może być dla niej świetną terapią. Uspokaja ją też, mówiąc, że wszystko jeszcze przed nią. Dzięki niemu Beata trochę mniej przejmuje się sytuacją z Kretem – podaje źródło "Faktu".
Przypomnijmy, według podawanych przez media informacji prezenter pogody wyprowadził się od Beaty Tadli bez słowa wyjaśnienia, a o rozstaniu dziennikarka miała dowiedzieć się... od reporterów "Faktu". Sam Jarosław Kret nie wytrzymał fali hejtu, która na niego spłynęła i zapowiedział, że planuje wyprowadzkę do USA.
źródło: "Fakt"