Ujawniono, co politycy robią w czasie posiedzenia Komitetu Społecznego. Za to Beata Szydło bierze teraz pieniądze

Wiadomo, co rząd robi na komitecie społecznym. Można się śmiać, zalewając jednocześnie gorzkimi łzami.
Wiadomo, co rząd robi na komitecie społecznym. Można się śmiać, zalewając jednocześnie gorzkimi łzami. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Celem tzw. burzy mózgów jest wspólne wypracowanie jakiegoś rozwiązania lub zgłoszenie nowego pomysłu. Na jej zasadzie ma pracować także Komitet Społeczny Rady Ministrów, któremu przewodzi była premier Beata Szydło. Właśnie światło dzienne ujrzały zapisy z jego posiedzenia. Wnioski są proste... Na posiedzeniu nie wypracowano kompletnie nic.

Na początku należy przypomnieć, że Komitet Społeczny Rady Ministrów został powołany specjalnie dla Beaty Szydło tylko po to, aby miała gdzie pracować i zachować wysokie stanowisko rządowe. Zapowiedzi co do nowego rządowego tworu były niezbyt jasne. "Rozwiązywanie spraw trapiących zwykłych Polaków" - to uzasadnienie, które pomieści dosłownie wszystko. Na pierwszym posiedzeniu komitetu dziennikarze mogli zobaczyć tylko początek obrad. Zasiadanie ministrów w fotelach, nalewanie kawy czy pokazowe szastanie tomami papierów. Teraz ujawniono oficjalną relację z posiedzenia. Jej lektura rozwiewa wszystkie wątpliwości.
Posiedzenie komitetu w większości dotyczyło demografii. Tak, jest to bardzo poważny temat, ale nie na tym spotkaniu. Z zapisów wynika, że jedyną poważną wypowiedzią były dane przedstawione przez prezesa GUS. Dobre (więcej niż przewidywały prognozy urodzonych dzieci) i złe (wyludnianie się gmin na wschodzie kraju). I to na tyle merytoryki.

"Burza mózgów"
Zaczęło się od pochwały wspomnianej różnicy w liczbie urodzeń. Według Henryka Kowalczyka, jest to dowód na sukces programu 500+. Potem przemówił wiceminister Jarosław Sellin, który przypomniał przykład gminy Sierakowice na Pomorzu, zamieszkałej przez liczne rodziny wielodzietne i sformułował tezę o połączeniu wysokiej dzietności z wysokim wskaźnikiem przedsiębiorczości (duża ilość firm rodzinnych w tej gminie). Tu włączyła się Beata Szydło, która zaproponowała, żeby następne posiedzenie komitetu odbyło się właśnie tam.

Następnie padła propozycja ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, który zaproponował "aby komitet podjął działania edukacyjne promujące wielodzietność przy zastosowaniu technik product placement w produkcjach telewizyjnych i radiowych. Działania te powinny uzyskać wsparcie profesjonalnych firm marketingowych". Do dyskusji o demografii włączył się jeszcze Joachim Brudziński. Szef MSWiA nawoływał do niezamykania oddziałów pediatrycznych, co mogłoby "wywoływać dysonansu pomiędzy działaniami rządu a oficjalnym przekazem prorodzinnym PiS". Na końcu spotkania ogłoszono wolne wnioski i zakończono spotkanie.
Tylko tyle? Tak. Ze spotkania kilkunastu ministrów i byłej premier wyłoniło się jedynie morze paplaniny, luźnych pogaduszek i wymiana prasówek. A, oczywiście wypito kawę i zjedzono ciasteczka. To wszystko oczywiście za publiczne pieniądze.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...