
Pobicie marokańskiego dziecka, pochwały dla poglądów Andersa Breivika i poglądy rasistowskie – to cechy szczególne włoskiego eurodeputowanego Mario Borghezio, który w weekend pojawił się w brukselskim studiu TVP Info. Polityk ten nie ukrywa zafascynowania prawicowymi rządami Polski, Węgier i Austrii. Polska prawica też zaczyna przychylniej patrzeć w południowe rejony Europy.
Poszukiwanie przez polski rząd sojuszników w Unii Europejskiej nadal trwa. Po zniszczeniu stosunków z instytucjami unijnymi i Francją, poważnym rozchwianiem stosunków polsko-niemieckich, brakiem jedności Grupy Wyszehradzkiej czy wreszcie będącej nadal w powijakach inicjatywy Trójmorza, Polska na placu boju została prawie sama. Nawet dotychczasowy sojusznik w postaci orbanowskich Węgier, zaczyna rakiem wycofywać się z dotychczasowej podpory wspólnych relacji, czyli poglądów na przyjmowanie imigrantów. Do pomocy polskiemu rządowi postanowiono zaprzęgnąć telewizję publiczną i brukselką korespondentkę Dominikę Ćosić. Jak się okazało w sobotę, zadanie zostało wykonane. Pochwały na rzecz Polski wygłosił włoski eurodeputowany Mario Borghezio, którego przeszłość nie napawa jednak optymizmem.
Sojusz polsko-włoski Włoski eurodeputowany został zaproszony do weekendowego wydania programu "Studio Zachód" w TVP Info. Prowadząca program Dominika Ćosić pytała członka Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego i członka włoskiej Ligii Północnej o relacje Włoch z Unią Europejską. Mario Borghezio stwierdził, że UE nie przejmuje się problemami jego kraju, a receptą na to ma być zmiana Unii Europejskiej. Przede wszystkim pod względem polityki migracyjnej, której skutki nazwał "inwazją". Borghezio chce także walczyć z mafiami i grupami przestępczymi.
Mario Borghezio odpowiada @dominikacosic w #StudioZachód na pytanie, czy polityka wobec imigrantów może się zmienić – Ona musi się zmienić, nasz kraj (Włochy) nie może dłużej tolerować tej inwazji#wieszwiecej pic.twitter.com/38wszl0zn3
— TVP Info (@tvp_info) 11 marca 2018
Następny wątek poruszany w rozmowie, to sprawa potencjalnej koalicji Włoch, Polski, Węgier i Austrii, na którą szanse po wyborach na Półwyspie Apenińskim miałyby być większe. Jak stwierdził Mario Borghezio, jest to jak najbardziej możliwe.
Mario Borghezio odpowiada @dominikacosic na pytanie czy jest możliwa koalicja Włoch, Węgier, Polski i Austrii#StudioZachód #wieszwiecej pic.twitter.com/xzJaJbSbpp
— TVP Info (@tvp_info) 11 marca 2018
Porcję pochwał dostał także polski rząd, który według włoskiego polityka powinien być przykładem dla Włochów.
Polityczna przeszłość Borghezio I nie byłoby w tym nic dziwnego i nowego (w PE można znaleźć kilkunastu eurosceptycznych europarlamentarzystów, który zachwalają polską politykę), gdyby nie przeszłość Mario Borghezio. A nie można jej zaliczyć do tych z rodzaju chlubnych.
Mario Borghezio swoją polityczną karierę rozpoczynał jako radny Turynu. Kilkakrotnie zasiadał także w Izbie Deputowanych. Pod koniec lat 90. był samozwańczym "premierem" Padanii, która walczyła o odłączenie się od państwa włoskiego. W pierwszym rządzie Silvio Berlusconiego był podsekretarzem stanu w ministerstwie sprawiedliwości. W 2001 roku objął fotel eurodeputowanego, którym (z kilkuletnią przerwą) jest do dzisiaj. Po zeszłotygodniowych wyborach parlamentarnych we Włoszech, jego Liga Północna nabrała wiatru w żagle, ponieważ centroprawicowa koalicja, do której należy, zwyciężyła w głosowaniu. Jednak to nie jego polityczne działania wzbudzają największe kontrowersje, a to jakie ma poglądy i w jaki sposób je demonstruje.
Pobicia, podpalenia, rasizm Już na początku lat 90., Borghezio "zasłynął" z antyimigranckich poglądów. A zrobił to... bijąc marokańskie dziecko, za co został skazany przez włoski sąd na 750 tysięcy lirów grzywny. W tym samym czasie zorganizował także akcję opryskiwania środkami chemicznymi siedzeń w pociągu na trasie Turyn-Mediolan, na których podróżowały nigeryjskie prostytutki. Uzasadnieniem dla takich działań była "dezynfekcja". W 2005 roku sąd skazał go na grzywnę za podpalenie mienia imigrantów koczujących pod jednym z mostów w Turynie.
Jakby tego było mało, po masakrze w Oslo i na wyspie Utoya, którą przeprowadził Anders Breivik, włoski polityk zdradził swoją fascynację jego pomysłami i poglądami. W jednym z wywiadów niektóre z nich określił jako "świetne". Dodał też, że poglądy podobne do norweskiego terrorysty ma "20 procent Europejczyków". Borghezio pochwalił także Ratko Mladicia, odpowiedzialnego za oblężenie Sarajewa i masakrę w Srebrenicy podczas wojny w byłej Jugosławii. Według włoskiego polityka była to "szansa na powstrzymanie islamskiej nawały na Europę". Pięć lat temu Borghezio został wyrzucony z frakcji "Europa Wolności i Demokracji" w PE za rasistowskie komentarze pod adresem czarnoskórej włoskiej minister ds. integracji Cécile Kyenge.
Jak nietrudno się domyślić, już pojawiły się zachwyty nad włoskimi pochwałami dla polskiego rządu. Prowadząca program także nie widzi problemu, a wierni widzowie są zachwyceni wywiadem.
Co prawda nikt z rządzących polityków w Polsce nie zabrał w tej sprawie głosu, jednak dobór "sojuszników" dla Polski jest mocno wątpliwy. Nie wiadomo jednak, co byłoby gorsze: czy niewiedza zapraszającego gości do studia TVP, czy pełna świadomość wybryków włoskiego polityka-watażki. A na dłuższą metę, taka "pomoc" telewizji publicznej nie wyjdzie rządowi na dobre. Ani tym bardziej Polsce.
