
Ta sprawa wywołała wiele emocji, bo pojawił się w niej polityczny wątek. 8 marca mieszkanka Bydgoszczy opublikowała na Facebooku wpis, w którym podzieliła się swoim oburzeniem: "Dzięki naszej aktualnej władzy weszła w życie ustawa o bezkarnej rewizji paczek. Takich rzeczy ludzie nie widzieli nawet w stanie wojennym". Zrewidowano bowiem paczkę z ciasteczkami, jaką wysłała do niej babcia. Dziś już wiemy, dlaczego przesyłka została przeszukana. Otrzymaliśmy wyjaśnienie z Izby Administracji Skarbowej w Bydgoszczy.
Ustawy oraz rozporządzenie, na jakie powołali się funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej, dołączając do zrewidowanej paczki karteczkę, pochodzą z 2016 i 2017 r. Stąd adresatka paczki, pani Agnieszka, wyciągnęła emocjonalny wniosek, że to wszystko kwestia "dobrej zmiany". Tę myśl podchwyciło wiele osób, które uczestniczyły w burzliwej dyskusji na profilu "Bydgoszczanie" na Facebooku.
Właśnie otrzymaliśmy wyjaśnienie z Izby Administracji Skarbowej w Bydgoszczy i - faktycznie - rewizja nastąpiła dlatego, że paczkę tę wskazał pies. Konkretniej - wskazał dwie paczki. Dopiero po ich otwarciu okazało się, że przesyłkę z ciasteczkami wskazał dlatego, iż ta leżała obok paczki z nielegalnym tytoniem.
"W dniu 08.03.2018 r. o godzinie 02:10 w sortowni przesyłek Poczty Polskiej w WER (Węzeł Ekspedycyjno - Rozdzielczy – przyp. red.) Lisi Ogon funkcjonariusze Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Toruniu przeprowadzili czynności kontrolne przy użyciu psa służbowego przeszkolonego do wykrywania wyrobów tytoniowych. W trakcie wykonywania czynności kontrolnych, pies służbowy zaznaczył dwie leżące obok siebie przesyłki.
(...) funkcjonariusze dokonali otwarcia obu przesyłek. W pierwszej z nich mundurowi ujawnili nielegalny tytoń, natomiast w drugiej stwierdzili obecność m.in. dwóch pojemników z tworzywa sztucznego z zawartością wyrobów cukierniczych. Nie stwierdzono w niej nielegalnych wyrobów akcyzowych. Nie pobrano również próbek wyrobów cukierniczych, zaś przesyłkę opieczętowano i pozostawiono do dalszej dystrybucji Poczcie Polskiej. Najprawdopodobniej przesyłka została zaznaczona przez
psa służbowego, ponieważ znajdowała się obok przesyłki zawierającej nielegalny tytoń i tym samym jej opakowanie wchłonęło intensywny zapach tytoniu".
"Zgodnie z art. 70 ust. 2 ustawy z dnia 16 listopada 2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej (Dz. U. poz. 1947) przy czynnościach kontrolnych mogą być obecni również zgłaszający, nadawca lub odbiorca przesyłki pocztowej (przepis fakultatywny). Z uwagi na porę nocną dokonania kontroli (godzina 02:10) nie powiadomiono nadawcy, ani odbiorcy przesyłki."
Parę spiskowych teorii, jakie pojawiły się na profilu "Bydgoszczanie" udało się zatem obalić. Ale w jednej kwestii okazało się, że coś na rzeczy jest. Jeden z komentujących wpis pani Agnieszki stwierdził, że pewnie służby poszukiwały w paczkach tabletek wczesnoporonnych. Oto ostatnie zdanie z informacji, jaką otrzymaliśmy z bydgoskiej Izby Administracji Skarbowej:
"Warto podkreślić, że w czasie wykonywania działań kontrolnych w WER Lisi Ogon w dniu 08.03. br. oprócz nielegalnych wyrobów tytoniowych, funkcjonariusze kujawsko- pomorskiej KAS ujawnili również nielegalne leki na potencję, leki wczesnoporonne (pochodzenia zagranicznego) oraz środki zastępcze 'dopalacze'".
