
Wybuch gazu w kamienicy na poznańskim Dębcu z niedzieli 4 marca odebrał dach nad głową 11 rodzinom. Poszkodowanym władze miasta zaoferowały zastępcze mieszkania. Nie wszystkie spełniły oczekiwania ofiar eksplozji. Tym, którzy narzekali na zaproponowane warunki mieszkalne, wiceprezydent Poznania Jędrzej Solarski odpowiedział takimi słowami, że teraz musi się z tego gęsto tłumaczyć.
REKLAMA
Prawdopodobnie nie tego spodziewały się ofiary wybuchu gazu z niedzieli – i nie takiej propozycji, i nie takiej riposty ze strony władz miasta. Gdy urzędnicy zaprezentowali im pierwsze zastępcze mieszkania w ramach pomocy, to okazało się, że są pewne problemy. Jedna z poszkodowanych kobiet pomimo swojej częściowej niesprawności dostała propozycję mieszkania na czwartym piętrze. W przypadku drugiego mieszkania okazało się, że w danej kamienicy mieszka alkoholik.
Jak donosi "Wyborcza", poszkodowani mieli powiedzieć do wiceprezydenta Jędrzeja Solarskiego, że nie zamierzają mieszkać w melinach i oczekują innej pomocy. Solarski miał odpowiedzieć na to:
"Przeszkadza wam alkoholik, a sami mieszkaliście z psychopatą."
– Zostałem źle zrozumiany. Chodziło mi tylko o to, że zazwyczaj nie mamy wpływu na to, kto mieszka za ścianą. Nie mamy wyboru, kto jest naszym sąsiadem. W komunalnych kamienicach mieszkają - tak jak wszędzie - różni ludzie, w także osoby nadużywające alkoholu. W Polsce takich osób jest ok. 600-700 tys. To poważny problem społeczny – tłumaczył się Solarski w rozmowie z "Wyborczą". Zapewnił, że głównym celem miasta jest jak najszybsze znalezienie ofiarom wybuchu nowego lokum.
Szokujące wydarzenia z kamienicy
Przypomnijmy, że 5 marca pojawiły się pierwsze szokujące informacje w związku z kamienicą w Poznaniu. Wybuch miał służyć jako zatarcie śladów po okropnym zabójstwie. Pod gruzami zniszczonego budynku w Poznaniu przy ul. 28 Czerwca znaleziono ciała pięciu ofiar.
Przypomnijmy, że 5 marca pojawiły się pierwsze szokujące informacje w związku z kamienicą w Poznaniu. Wybuch miał służyć jako zatarcie śladów po okropnym zabójstwie. Pod gruzami zniszczonego budynku w Poznaniu przy ul. 28 Czerwca znaleziono ciała pięciu ofiar.
Dzień później "Fakt" opublikował 6 informacje, z których wynika, że Tomasz J. miał zaatakować kobietę nożem, a po jej śmierci obciąć jej głowę. Następnie rozszczelnił instalację gazową i wysadził kamienicę.
Według nieoficjalnych informacji kobieta została rozcięta nożem od pasa do mostka, oskalpowana, a na czole oprawca wyciął jej napis "za zdradę". Tomasz J. przebywa obecnie w szpitalu. Ma poparzone ponad 60 proc. ciała i do wtorku znajdował się w śpiączce farmakologicznej. Jednak lekarzom udało się wybudzić domniemanego sprawcę zabójstwa i wybuchu. Stan 43-latka się poprawia i jest w stanie mówić. W środę może dojść do przesłuchania przez prokuratura.
źródło: "wyborcza.pl"
