
Kaja Godek 20 marca wystąpiła w programie "Kropka nad i" w TVN24. Dyskutowała w nim z Joanną Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej o projekcie "Zatrzymaj aborcję". Rozmowa była ożywiona. I to na tyle, że Godek stwierdziła, iż "to feministki używają osób niepełnosprawnych do swojej polityki, wpisując się w retorykę nazistowskich Niemiec". Pomysłodawczyni projektu o zaostrzeniu prawa do aborcji rano wytłumaczyła się w Telewizji Republika ze swojego wieczornego wystąpienia u Moniki Olejnik i zaatakowała stację TVN.
REKLAMA
– Nagranie krąży w tej chwili w internecie. Zostałam zakrzyczana przez dwie panie. Zaangażowanie lewicowych mediów w promowanie aborcji jest potężne. Chciałabym zobaczyć, co się dziś będzie działo w TVN24 – czy będą pokazywane kolorowe skarpetki i osoby z zespołem Downa (21 marca przypada Światowy Dzień Zespołu Downa – przyp. red.) – jestem pewna, że tak. Gdzie tu logika? – powiedziała Kaja Godek w Telewizji Republika.
– Trzeba popsuć te atmosfery, dzisiaj w szpitalach zostanie abortowanych troje dzieci, z których przynajmniej jedno ma Zespół Downa - tak dzieje się codziennie. Trzeba ratować te dzieci – apelowała Kaja Godek. Inicjatorka akcji "Zatrzymaj aborcję" jest przekonana, że "miliony osób" czekają na jej projekt. – Ta aktywność społeczna będzie trwała, a ludzie będą się domagali uchwalenia tego prawa – przekonywała Kaja Godek.
Wizyta w prorgamie Moniki Olejnik
– Nie tylko ja, ale blisko milion obywateli żąda usunięcia przepisów pozwalających na zabójstwo niepełnosprawnych dzieci. Jest to zaprzeczeniem sprawiedliwości, jest to sprzeczne z prawami człowieka – zaznaczała z kolei w TVN24. Joanna Scheuring-Wielgus tymczasem apelowała, by nie mówić, że ktokolwiek zabija dzieci. Twierdziła, że "nie ma znaczenia, ile osób podpisało się pod projektem", bo jest około 30 milionów pełnoletnich Polaków, którzy są zdolni do zajęcia swojego stanowiska w tej sprawie.
– Nie tylko ja, ale blisko milion obywateli żąda usunięcia przepisów pozwalających na zabójstwo niepełnosprawnych dzieci. Jest to zaprzeczeniem sprawiedliwości, jest to sprzeczne z prawami człowieka – zaznaczała z kolei w TVN24. Joanna Scheuring-Wielgus tymczasem apelowała, by nie mówić, że ktokolwiek zabija dzieci. Twierdziła, że "nie ma znaczenia, ile osób podpisało się pod projektem", bo jest około 30 milionów pełnoletnich Polaków, którzy są zdolni do zajęcia swojego stanowiska w tej sprawie.
Po wypowiedzi Kai Godek swój apel wystosowała do niej Eliza Michalik. "Wyzywam publicznie Kaję Godek do podania publicznie nazwiska posła lub posłanki PiS lub jednego biskupa, który pomaga – wysyłając co miesiąc pieniądze – w utrzymaniu jednego ciężko upośledzonego dziecka. Jeśli pomaga sama Godek, też poproszę o upublicznienie potwierdzeń przelewów" – napisała na Twitterze dziennikarka.
źródło: Telewizja Republika
