
To zgłoszenie policjanci potraktowali zupełnie poważnie. Bo przez dłuższy czas nic nie wskazywało na to, że taki będzie finał dochodzenia. Pracownicy jednego z zakopiańskich banków przy Krupówkach wezwali funkcjonariuszy, bo zauważyli, że nocą ktoś się włamał do placówki. Jak się okazało – sprawca wciąż był w środku. Był nim... kot!
Pracownicy banku przy ul. Krupówki w Zakopanem, gdy przyszli rano do pracy, od razu zauważyli uszkodzenia w suficie. Jeden kaseton podwieszanego sufitu został wyłamany, jego elementy leżały na podłodze. Wniosek był prosty – albo sprawca tędy dostał się do banku, albo tędy uciekał... W każdym razie nie było wątpliwości, że policję wezwać należy.
Kryminalni przyjechali, szybko ocenili sytuację – fakt, wszystko wyglądało na włamanie. Zagadkowe było jedynie to, że z banku absolutnie nic nie zginęło. Sytuacja zrobiła się jeszcze poważniejsza, gdy nad głowami, gdzie był zniszczony sufit, usłyszano jakieś tajemnicze szuranie. Policjanci zajrzeli w przestrzeń nad podwieszanym sufitem i... namierzono sprawcę!
Policjanci zdążyli jedynie zrobić sprawcy zdjęcie – ale widać na nim niewiele, tylko oczy.
"Zakopiańscy policjanci zrobią ze swej strony wszystko, aby na przyszłość podnieść skuteczność w rozliczaniu sprawców tego rodzaju czynów :)" – zakończył swój komunikat rzecznik komendy w Zakopanem Krzysztof Waksmundzki.
źródło: zakopane.policja.gov.pl