Krzysztof Tchórzewski nie chce oddać swojej nagrody. Twierdzi, że w pełni na nią zasłużył.
Krzysztof Tchórzewski nie chce oddać swojej nagrody. Twierdzi, że w pełni na nią zasłużył. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Krzysztof Tchórzewski ani myśli oddawać swojej nagrody. Twierdzi, że w pełni na nią zasłużył. Wszystko ze względu na – jak utrzymuje – jego olbrzymi sukces negocjacyjny w Komisji Europejskiej. Dowiadujemy się tego z listu ministra energii, który opublikował na Facebooku i Twitterze poseł Krzysztof Brejza.

REKLAMA
"Nagrody były wypłacane miesięcznie w kwotach od 2508,89 zł do najwyższej kwoty 16 277,63 zł w grudniu 2017 r. z powodu mojego olbrzymiego sukcesu negocjacyjnego w Komisji Europejskiej. (...) Uważam, że za swoją pracę na te nagrody w pełni zasłużyłem" – poinformował minister energii Krzysztof Tchórzewski w liście adresowanym do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.
Przypomnijmy, że jako pierwszy oddania pieniędzy odmówił były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski. Stwierdził, że kiedy kierował resortem, Polskę odwiedził prezydent USA i papież. Ponadto w Polsce zaczęły stacjonować dodatkowe siły NATO, a nasz kraj znalazł się w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. – Uczciwie na tę nagrodę zapracowałem – przekonywał Waszczykowski.
Kluczowe w tym wszystkim są słowa premiera Mateusza Morawieckiego. – Mamy dzisiaj łącznie 126 osób na stanowiskach ministrów, wiceministrów, sekretarzy i podsekretarzy stanu. W ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chcemy tę liczbę zredukować o 20-25 proc. – zapowiedział Mateusz Morawiecki. Dodał ponadto, że chce zlikwidować nagrody i premie dla ministrów i wiceministrów. Część polityków skłoniło to do oddania swoich premii i nagród.