
Warszawski ratusz złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez byłego szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Miasto nie zgadza się z decyzją ministra o odebraniu im zarządu nad placem Piłsudskiego. Urzędnicy przekonują, że minister wykorzystuje plac w innych celach niż zakładał, kiedy go przejął.
REKLAMA
O działaniach stołecznego ratusza poinformował dziennikarz Radia Zet Mariusz Gierszewski. "Doniesienie do Prokuratury na szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka złożył stołeczny ratusz. Chodzi o plac Piłsudskiego. Urzędnicy podnoszą, że minister przejął plac na potrzeby bezpieczeństwa i obronności, a wykorzystuje go do innych celów " – zauważył.
O co poszło? W październiku ubiegłego roku minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk podjął decyzję o przejęciu placu Piłsudskiego od miasta i przekazaniu go wojewodzie mazowieckiemu. Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera tłumaczył, że jest to związane z przygotowywaniem i urządzaniem uroczystości państwowych, które leżą w jego gestii. Mariusz Błaszczak, ówczesny szef MSWiA, zadecydował, że obszar ten będzie "terenem zamkniętym". Oznacza to, że na placu nie można zrobić nic bez zgody ministra.
Dzięki tym zmianom PiS niejako przejął na własność plac Piłsudskiego. I szybko rozpoczęto budowę pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, zaś 10 listopada przed gmachem Garnizonu Warszawskiego, w ramach obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości, ma zostać odsłonięty pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Zgody na budowę obu monumentów wydał wojewoda Sipiera, w obu przypadkach władze odwoływały się od tych decyzji. Teraz warszawski Ratusz zgłosił zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mariusza Błaszczaka. Zdaniem władz miasta szef MSWiA nie miał prawa odebrać Ratuszowi zarządu nad placem w centralnej części miasta.
