To najsłynniejsza kurator w Polsce, przed którą drżą dyrektorzy w województwie. Nie mogą jej odwołać

Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, znana jest z kontrowersyjnych wypowiedzi.
Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, znana jest z kontrowersyjnych wypowiedzi. fot. Kuba Ociepa / Agencja Gazeta
Informacja o tym, że w ubiegłym roku miała otrzymać od wojewody nagrody w wysokości 15 tysięcy złotych zbulwersowała mnóstwo ludzi i tylko dolała oliwy do ognia. Barbara Nowak to bez wątpienia najsłynniejsza kurator oświaty w Polsce, której kontrowersyjne wypowiedzi szerokim echem odbijają się w całym kraju. W Krakowie, gdzie kieruje oświatą, wielu ludzi ma jej już dość. Dyrektorzy mówią po cichu, że się boją. Politycy opozycji cały czas zbierają podpisy, by ją odwołać.

– Jej zachowanie od dłuższego czasu jest skandaliczne i niedopuszczalne – mówi naTemat szef małopolskiego PO Aleksander Miszalski. Przypomnijmy jej słynne słowa o Polsce "wolnej od lewactwa zachodniego i rodzimych zaprzańców". Albo ostatnie o Holokauście, które wywołały burzę w całym kraju.

"Po obozie Auschwitz powinni oprowadzać tylko polscy, licencjonowani przez IPN przewodnicy! Dziś obca a nie Polska narracja króluje w Auschwitz" – takie wpisy zamieszczała na Twitterze. To było na początku marca, od tamtej pory opozycja w Krakowie cały czas zbiera podpisy, by ją odwołać – i w internecie, i na papierze.

– W sobotę na Rynku zebraliśmy ze 200 podpisów. Każdy się podpisuje. Każdy, kto zna kurator Nowak i oczywiście nie jest zwolennikiem PiS-u – mówi nam Aleksander Miszalski. O nagrodzie dla pani kurator jednak nie słyszał. – Ale na pewno jej się nie należy – podkreśla.
"Cyrk" czy "fake"
Chcieliśmy porozmawiać z panią kurator, ale okazało się, że jest na urlopie. Mimo naszych prób, jej rzecznik również był nieuchwytny. Nie udało się zatem zweryfikować informacji krakowskiej "Wyborczej" o tym, że Barbara Nowak otrzymała od wojewody małopolskiego nagrody w wysokości 15 tys. zł. Wiadomość ta wywołała ogólne oburzenie, bo nie wiadomo, czym miała zasłużyć.
"To jest cyrk. Ta pani za swoją działalność powinna zostać odwołana, a nie dostawać nagrody" – komentował w rozmowie z "Wyborczą" Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego. Krystyna Szumilas, była minister edukacji dodała, że w" kontekście tego, co pani Nowak wyprawia jako kurator ta nagroda jest skandalem".


Kilka godzin później Nowak napisała na Twitterze, że to fake news.
Ale informację na ten temat otrzymał w urzędzie wojewódzkim senator PO Bogdan Klich.

"Pierwsza nauczycielka regionu"
Barbara Nowak to bez wątpienia najsłynniejsza kurator oświaty w Polsce. Właściwie od początku "dobrej zmiany" głośno było o niej na cały kraj. W żadnym innym zakątku Polski kuratorzy nie biorą takiego udziału w debacie publicznej jak ona. Wygłaszając kontrowersyjne słowa, którymi przez kilka dni żyją media. Z których nikt, oprócz opozycji, nic sobie później nie robi.

"Pierwsza nauczycielka" regionu – napisał o niej portal news.krakow.pl. Stawiając pytanie, czy kurator oświaty wraz mężem – dyrektorem jednego z krakowskich liceów – rządzą miastem.

Bo jej mąż również uniknął kary za skandaliczny wpis na FB, który – gdy wybuchła burza – usunął. "Pederasta, który zostawił żonę i dwójkę dzieci dla swojego kochasia" – to była jego opinia o wieloletnim dyrektorze jednej z krakowskich szkół, a którego nawet nie skomentowała jego żona.

– W Krakowie nieoficjalnie mówi się, że szkoły odczuwają naciski, że jest presja – przyznaje Aleksander Miszalski. – To co działo się przy okazji konkursów rok, czy półtora roku temu, gdy konkursy były ordynarnie ustawiane, żeby odwołać dyrektorów, którzy czasem mają inne zdanie niż pani kurator, czy są po myśli partii liberalnej czy platformerskiej czy nawet takich, którzy byli zagorzałymi zwolennikami PiS, ale mieli inne koncepcje reformy edukacji.

"Pani kurator kreuje idealny obraz"
Pisanie o małopolskiej kurator, nie jest łatwym zadaniem. Nie chcą o niej rozmawiać ani krakowscy dyrektorzy szkół, ani nauczyciele, a jeśli już to tylko pod warunkiem, że anonimowo. A bez podania nazwiska pada wiele słów, które niekoniecznie chcemy zacytować. – Ktoś zaczarował jej duszę. Tylko tyle powiem – mówi jedna z dyrektorek.

Z tych rozmów wyłania się smutna i dziwna atmosfera wokół krakowskiej edukacji. – Wie pani, o czym marzę? Żeby znowu było normalnie. My tu w krakowskich szkołach jesteśmy mocno poobijani i osamotnieni. Pani kurator kreuje idealny obraz, jak w szkołach jest świetnie. A my czujemy się zastraszani – mówi dyrektor X. Sugeruje, że wielu dyrektorów w Małopolsce byłoby wdzięcznych, gdyby w kuratorium nastąpiła zmiana.

Co jest najgorsze? – Bezradność. Wszyscy się boją, nic nie da się zrobić. A jak komuś coś się nie podoba i np. krytykuje reformę oświaty, może zdarzyć się, że będzie miał kontrolę – mówi. Ona już taką zaliczyła.

Dyrektorka Y: – Nawet w środowisku PiS mówią o niej "doktrynerka". To jedna wielka propaganda. Jakby była świętsza od papieża. Ale jest skuteczna, więc na górze pewnie to się podoba.

"Dyrektorzy boją się nacisków"
Barbara Nowak ma opinię osoby, która upolitycznia małopolskie szkoły. – Od czasu, gdy zmieniła się pani kurator jest po prostu inaczej. Nastąpiła "dobra zmiana", ale nie jest to zmiana an lepsze. Źle się dzieje w państwie duńskim – podsumowuje w rozmowie z naTemat Aniela Pazurkiewicz, krakowska radna.

Mówi, że docierają do niej sygnały o tym, że dyrektorzy się boją, zwłaszcza konkursów na dyrektorów: – Boją się nacisków. Takie dochodzą mnie słuchy. Nie chcą też rozmawiać. Jeśli coś powiedzą, to w formie zawoalowanej, trzeba się domyślać o co chodzi.

Dodaje: – Pani kurator, moim zdaniem, bardziej przypomina urzędnika kościelnego niż państwowego.

Pamiętacie, jak pewna kurator mówiła, że wzrusza się podczas mszy rozpoczynającej początek roku szkolnego? To była Barbara Nowak. "Koniec ze szkołami funkcjonującymi na zasadzie "róbta co chceta" – zapowiada małopolska kurator oświaty. Jej zdaniem trzeba wychowywać młodzież w duchu poszanowania chrześcijańskiej tradycji" – pisaliśmy we wrześniu ubiegłego roku w naTemat.

"Moralny obowiązek"
Barbara Nowak ze swoimi poglądami się nie kryje, nawet mocno je eksponuje. W ubiegłym roku pojawiła się na miesięcznicy smoleńskiej przy sztandarze Klubów Gazety Polskiej i śpiewała piosenkę Jana Pietrzaka "Żeby Polska była Polską". "W trakcie wakacji, gdy mniej ludzi uczestniczy w miesięcznicach, uważam za swój moralny obowiązek wspierać obchody swoją obecnością" – tak tłumaczyła swój udział w lipcu ubiegłego roku w rozmowie z "Wyborczą".
Barbara Nowak

"Jestem wierna tej idei od 1982 roku. Od tego czasu uczestniczyłam w wielu manifestacjach. Nieraz uciekałam przed ZOMO, nieraz dostałam pałą. Teraz, kiedy próbuje się nam wmówić, że przez rządy PiS w naszym kraju nie ma wolności i demokracji, czuję się w obowiązku znów manifestować, by zadać temu kłam. Nie będę poprawna politycznie i kryć swoich poglądów. Jestem członkiem Rady Politycznej PiS". Czytaj więcej

Chciała też uhonorować kibiców Legii Warszawa za napis, który stworzyli podczas jednego z meczów: "Podczas Powstania Warszawskiego Niemcy zabili 160 tys. osób, w tym tysiące dzieci”.

Nie podobało jej się wieszanie preambuły Konstytucji RP w krakowskich szkołach, za czym opowiedziała się lokalna PO. Uznała to za upolitycznienie szkół. "Przestańcie używać dzieci do rozgrywek politycznych" – apelowała.

A w 2016 roku, w Nowym Targu, podczas obchodów ku czci pamięci ofiar stanu wojennego w 35. rocznicę jego wprowadzenia, tak tłumaczyła nieobecność wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego:
Barbara Nowak
24tp.pl

"Musi, powinien, chce być dzisiaj przy prezesie Jarosławie Kaczyńskim na kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Zwłaszcza, że z drugiej strony zapowiedziane są siły stojące tam, gdzie kiedyś stało ZOMO. Wszyscy wiemy, o kim mowa. I wszyscy wiemy, że mimo tak długiego czasu, od kiedy ponoć nasza Polska jest wolna, nadal nie jest wolna od zła i zakłamania". Czytaj więcej

Na prezydenta Krakowa?
Mówi się, że ma silne poparcie środowiska związanego z wicemarszałkiem Terleckim. W ubiegłym roku spekulowano też w kuluarach, że może wystartować w wyborach na prezydenta Krakowa. "Chyba uwierzyła, że może zostać prezydentem Krakowa i robi wszystko, by wieść o jej, zgodnych z linią partii, poczynaniach dotarła do ucha samego prezesa" – pisał portal news.krakow.pl.

Dziś o tej kandydaturze nie słychać. Ale kurator i tak mocno nie daje o sobie zapomnieć.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...