
Jerzy Owsiak w emocjonalnym wpisie na Facebooku wyznał, że skończyła mu się cierpliwość wobec oskarżeń pod adresem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Szef fundacji WOŚP opisał swoją wizytę na komisariacie policji, gdzie złożył zeznania w sprawie oskarżeń radnej i członkini zarządu powiatu w Oleśnicy. Działaczka PiS miała zarzuciła Owsiakowi malwersacje, nazwała go też komunistą i złodziejem.
REKLAMA
"Jedna z pań radnych z niewielkiego, powiatowego miasteczka, dzień po Finale na swoim Facebooku wykrzyczała: skończcie sponsorować tego komucha i złodzieja […] trzeba żebrać??? Poważnie (ikona roześmianej twarzy). Tak, żeby Jurkowi żyło się lepiej. Żeby komuch miał co żreć i bujać się tu i tam (ikona uśmiech). Skoro jest na premię, jest na szpitale! Ludzie weźcie zacznijcie używać mózgu i skończcie sponsorować tego komucha i złodzieja" – opisuje Jurek Owsiak na swoim profilu na Facebooku.
Szef WOŚP stwierdza w bardzo emocjonalnym wpisie, że może zrozumieć wszelkiego rodzaju "hejterskie fantazje" określające go jako drugi czy setny sort. "Ale jeśli urzędnik państwowy, powiatowy, zarzuca mi i Fundacji malwersacje, oszustwo, nazywa złodziejem itd., itp. - to nie! Bariera miłości bliźniego i tolerancji gwałtownie wyhamowuje" – stwierdza Owsiak.
Sprawa, jaką opisuje, dotyczy radnej PiS oraz członkini zarządu powiatu w Oleśnicy Haliny Dzięgło. Działaczka partii rządzącej w styczniu na Facebooku opublikowała krytykę WOŚP: "Wielkie Oszustwo Świadomych Przekrętów".
Jak podkreśla Owsiak w swoim poście, wszystkie oskarżenia, jakie pod jego adresem i WOŚP kieruje radna, to stek bzdur, "do których potrafię się przyzwyczaić, kiedy wychodzą z tak zwanego prywatnego konta na maksa posępnych, sfrustrowanych hejterów". "Jak do tej pory, w ciągu 26 lat, żadna z instytucji nie postawiła nam żadnych zarzutów" – zaznacza Jurek Owsiak.
źródło: mojaolesnica.pl
