Beata Szydło deklarowała pokorę władzy w expose. Ale niczym lwica broni przyznanych nagród, nie zważając na powszechne oburzenie Polaków.
Beata Szydło deklarowała pokorę władzy w expose. Ale niczym lwica broni przyznanych nagród, nie zważając na powszechne oburzenie Polaków. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

"Przekaz jest taki, że nie ma istotnej sprzeczności w sprawie nagród między tym, co w tej kwestii mówili ostatnio prezes Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki i pani wicepremier Beata Szydło w Sejmie. Bo te nagrody się po prostu należały dla ministrów za ich ciężką pracę dla Polski" – to fragment instrukcji, jaką otrzymali politycy PiS. Tak – według informacji "Super Expressu" – mają komentować kryzys związany z przyznaniem wysokich nagród i premii.

REKLAMA
Instrukcja jest dość zaskakująca, ponieważ Prawo i Sprawiedliwość traci w sondażach, co zapewne jest "efektem nagród", jakie Beata Szydło przyznała swoim ministrom i sobie samej. Przypomnijmy, że na konto byłej już premier wpłynęło 65 tys. zł. W sumie w ciągu dwóch i pół roku rządów PiS na nagrody z publicznych pieniędzy wydano ponad 2 mln zł.
Beata Szydło nie ma sobie jednak nic do zarzucenia. Ostatnio rozemocjonowana krzyczała do opozycji, że "może stanąć przed wszystkimi i rozliczyć się". – Mogę z otwartą przyłbicą mówić o premiach i nagrodach, bo to były pieniądze uczciwie wypłacane z budżetu, który był na to przeznaczony – wykrzykiwała podczas wystąpienia w Sejmie. Podobno to prezes PiS poprosił, by "pokazała pazurki".
Okazuje się, że politycy partii rządzącej otrzymali wskazówki, jak publicznie mówić o premiach.

Fragment tekstu "SE":

Przekaz jest taki, że nie ma istotnej sprzeczności w sprawie nagród między tym, co w tej kwestii mówili ostatnio prezes Jarosław Kaczyński, premier Mateusz Morawiecki (50 l.) i pani wicepremier Beata Szydło (55 l.) w Sejmie. Bo te nagrody się po prostu należały dla ministrów za ich ciężką pracę dla Polski. A teraz pan premier Mateusz Morawiecki ma prawo wprowadzać taki system nagradzania i oceny, jaki uzna za właściwy - przytacza nam nieoficjalnie fragment instrukcji jeden z polityków PiS. Czytaj więcej

Dziennikarze "Super Expressu" zadzwonili do posła PiS, by sprawdzić, czy zastosuje się do wytycznych. – Rozumiem, że kwestia nagród może być odbierana krytycznie, ale one zostały przyznane ministrom w rządzie Prawa i Sprawiedliwości za ich ciężką pracę. Oni nie zostali wynagrodzeni za kiepską pracę, ale za ciężką pracę, która przyniosła dobre efekty dla nas wszystkich. Ministrowie w rządzie pracują bardzo rzetelnie i ta praca przynosi pozytywne efekty – odpowiedział tabloidowi Stanisław Pięta.
źródło: Se.pl