
Wszyscy mówią o prezydenckim wecie do tzw. ustawy degradacyjnej. O dziwo właściwie zupełnie bez echa przeszło to, co Andrzej Duda podpisał. Prezydent w Wielki Piątek zatwierdził w sumie 5 ustaw, choć tu chodzi o ustawę popisaną dzień wcześniej, w Wielki Czwartek – ona może oznaczać masowy napływ nowych pisowskich kadr do państwowych spółek.
REKLAMA
Prezydenckie weto to bez wątpienia zaskoczenie – w kadencji Andrzeja Dudy zdarza się ono na tyle sporadycznie, że nic dziwnego, iż komentują to wszyscy od lewa do prawa. "Miła wielkanocna niespodzianka" – tak decyzję głowy państwa w sprawie tzw. ustawy degradacyjnej ocenił Leszek Miller. "Ta decyzja wprost broni związek przestępczy" – stwierdził z kolei Antoni Macierewicz.
Robert Biedroń decyzji o wecie nie skomentował. Zwrócił uwagę na to, co przeszło niemal bez echa, choć przecież opozycja powinna bić w dzwony. Ten podpis oznacza bowiem, że wkrótce może się zacząć napływ nowej fali tzw. misiewiczów.
Robert Biedroń decyzji o wecie nie skomentował. Zwrócił uwagę na to, co przeszło niemal bez echa, choć przecież opozycja powinna bić w dzwony. Ten podpis oznacza bowiem, że wkrótce może się zacząć napływ nowej fali tzw. misiewiczów.
Chodzi o nowelizację ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym oraz ustawy o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników. Prezydent Andrzej Duda nie miał wobec niej żadnych wątpliwości – podpisał ją w Wielki Czwartek. Ustawa m.in. zmienia wymagania wobec członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa. Jak pisał serwis INNPoland, reprezentant załogi nie będzie musiał mieć wyższego wykształcenia i nie będzie być pracownikiem danej firmy. Zniknie również obowiązek posiadania pozytywnej opinii Rady do spraw spółek z udziałem Skarbu Państwa i państwowych osób prawnych. Zlikwidowany będzie także wymóg zdania egzaminu dla kandydata na członka rady nadzorczej.
W Wielki Piątek Andrzej Duda zawetował jedną ustawę i o tym się mówi przede wszystkim. Jednocześnie podpisał 5 ustaw - m.in. zmienione Prawo łowieckie.