Roman Giertych jest pełnomocnikiem syna byłego premiera.
Roman Giertych jest pełnomocnikiem syna byłego premiera. Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Donald Tusk był ostatnio gościem w programie Andrzeja Morozowskiego w TVN24. Dziennikarz pytał byłego premiera m.in. o sytuację związaną z jego synem Michałem, któremu we wrześniu ubiegłego roku wybito szybę w domu. Roman Giertych nawiązał do tego wydarzenia w swoim wpisie na Twitterze; pyta o to, jak to możliwe, że wciąż nie ustalono tożsamości osób odpowiedzialnych za atak.

REKLAMA
"W nawiązaniu do słów przewodniczącego RE Donalda Tuska o tym, że prokuratura nie mogła przez wiele miesięcy ustalić sprawcy rzucenia kamieniem do domu jego syna mam pytanie do ZZ. Czy wszczęto już postępowanie dyscyplinarne wobec osób odpowiedzialnych za ten skandal?" – można przeczytać na Twitterze Romana Giertycha.
O tym wydarzeniu w Wielki Piątek Donald Tusk mówił w rozmowie z Andrzejem Morozowskim w TVN24. – Bałem się o niego, gdy wybito szybę w jego domu. Państwo nie potrafiło wykryć sprawców, a mecenasowi Giertychowi wystarczyły na to trzy dni – powiedział szef Rady Europejskiej.
Wpis Romana Giertycha związany jest także z działaniami Zbigniewa Ziobry odnośnie sprawy Tomasza Komendy. Minister sprawiedliwości zapowiedział ostatnio, że zostanie wszczęte śledztwo, który ma ustalić odpowiedzialnych zaniechań.
Dziwne tłumaczenie sprawcy
To właśnie stanowczy protest mecenasa Romana Giertycha, który jest pełnomocnikiem syna byłego premiera, sprawił, że policja postanowiła opublikować zdjęcia mężczyzn podejrzanych o atak na dom Michała Tuska. Jeden z nich sam się zgłosił na prokuraturę i złożył wyjaśnienia. Tłumaczył, że nie wiedział pod czyim domem stoi i chciał jedynie odrzucić kamień, który trzymał w ręku. Zapewniał, że nie celował w okno.
Przypomnijmy, że gdy w wrześniu 2017 roku mieszkanie Michała Tuska zostało obrzucone kamieniami, to całe zajście zostało uchwycone przez monitoring. Można było na nim dostrzec sprawców z nacjonalistycznymi hasłami na koszulkach. Jednak policja umorzyła dochodzenie z powodu nie wykrycia napastników, mimo iż miała możliwość wcześniejszego opublikowania ich wizerunku.