
Do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez byłych członków zarządu Fundacji Instytutu Lecha Wałęsy. Chodzi między innymi o znanego z wieloletniej współpracy z byłym prezydentem Mieczysława Wachowskiego. Zawiadomienie miała wysłać rada nadzorcza ILW. Sprawa dotyczy art. 296 Kodeksu karnego, w którym mowa jest o nadużyciu uprawnień i wyrządzeniu szkody majątkowej
REKLAMA
Przypomnijmy, Instytut Lecha Wałęsy może zostać zlikwidowany przez długi, które ściągać będzie komornik – takie informacje media podawały na początku marca. Według ustaleń "Gazety Wyborczej", do ILW wszedł komornik, by ściągnąć zaległe 400 tys. zł. – W obecnej sytuacji finansowej Instytutu mamy dwa wyjścia: albo uda się odzyskać pieniądze, albo będziemy zmuszeni zlikwidować Instytut ze względu na brak środków. Decyzję podejmiemy zgodnie z zaleceniami analizy prawnej – mówił szef ILW Adam Domiński, a prywatnie zięć Lecha Wałęsy.
Po miesiącu jednak Domiński w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim"stwierdził, że definitywnie zaniechano likwidacji ILW i podjęto próbę jego ratowania. Program naprawczy ma iść dwutorowo. – Jeden tor to odpowiedzialność prawna za długi i tym niech się zajmie prokuratura. Tor drugi to uporządkowanie wszystkich spraw związanych z Lechem Wałęsą – zapowiedział.
Bankructwo ILW byłoby dla byłego prezydenta porażką wizerunkową, ale z drugiej strony – finansowym wybawieniem. Instytut został założony w 1995roku, tuż po niespodziewanej porażce w wyborach prezydenckich z Aleksandrem Kwaśniewskim. Miał służyć jako baza polityczna na przyszłość. Były prezydent jednak nigdy na dobre nie wrócił do wielkiej polityki.
źródło: "Dziennik Bałtycki"
