
Media informowały, że policja i prokuratura poszukują Doroty P., której zeznania przyczyniły się do skazania Tomasza Komendy. Jak ustaliła Wirtualna Polska, nie ma to nic wspólnego z prawdą. Kobieta, o której mówi się, że wrobiła Tomasza Komendę w morderstwo i gwałt, wcale nie jest poszukiwana.
REKLAMA
Prokurator Robert Tomankiewicz zdementował wcześniejsze doniesienia mediów. – Nie poszukujemy tej pani. Czynności z jej udziałem wykonaliśmy już kilka miesięcy temu – powiedział w rozmowie z WP naczelnik dolnośląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Ponadto, biuro prasowe Komendy Głównej Policji także nie potwierdziło, by funkcjonariusze próbowali ustalić miejsce pobytu Doroty P.
Kim jest Dorota P.?
Dorota P. podobno miała znajomości w policji i w prokuraturze. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, kim jest tajemnicza dziś kobieta, która "rozpoznała" w Tomaszu Komendzie sprawcę gwałtu i zabójstwa w podwrocławskich Miłoszycach.
Dorota P. podobno miała znajomości w policji i w prokuraturze. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, kim jest tajemnicza dziś kobieta, która "rozpoznała" w Tomaszu Komendzie sprawcę gwałtu i zabójstwa w podwrocławskich Miłoszycach.
Po 18 latach w więzieniu Tomasz Komenda powiedział reporterowi programu "Uwaga" TVN, że największy żal ma właśnie do sąsiadki, bo to "od niej wszystko się zaczęło". 23-latek został aresztowany w maju 2000 roku. Alibi dawało mu kilkanaście osób, ale sąsiadka złożyła obciążające go zeznania. Stwierdziła, że rozpoznała Tomasza Komendę na podstawie rysopisu z programu "Magazyn kryminalny 997".
"Gazeta Wyborcza" dotarła do świadków i dokumentów, które wskazują, że kobieta w przeszłości składała fałszywe zeznania. Jednak w 2000 roku nikt tego nie sprawdził. Nikt też nie skontrolował jej powiązań z przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości.
źródło: Wirtualna Polska
