
Andrzej Horubała, od początku istnienia "Do Rzeczy" zastępca redaktora naczelnego tygodnika, odchodzi z redakcji. Powodem jest to, że – jak pisze w oświadczeniu – redaktor naczelny pisma Paweł Lisicki zabronił mu opublikowania krytycznej opinii na temat sformułowania "parchy", którego użył w odniesieniu do Żydów Rafał Ziemkiewicz.
REKLAMA
Horubała zakaz postrzega jako złamanie niepisanej zasady o wolności słowa, jaka dotychczas miała panować w tygodniku. Przywołuje debaty o powstaniu warszawskim, żołnierzach wyklętych czy stosunkach polsko-ukraińskich. Konkluduje, że jego misja w piśmie najwyrażniej dobiegła końca.
To efekt komentarza publicysty "Do Rzeczy" Rafała Ziemkiewicza w kontekście kryzysu wywołanego reakcją Żydów na ustawę o IPN. "Przez wiele lat przekonywałem rodaków, że powinniśmy Izrael wspierać. Dziś przez paru głupich wzgl. chciwych parchów czuję się z tym jak palant" – napisał na Twitterze Ziemkiewicz, wywołując skrajne opinie użytkowników.
Jakby tego było mało, wspólnie z innym publicystą "dobrej zmiany" Marcinem Wolskim zaczęli kpić, że skoro można mówić o polskich obozach, to czemu nie o żydowskich.
– Stosując taką terminologię można powiedzieć, że nie były niemieckie ani polskie, ale żydowskie obozy. W końcu, kto obsługiwał krematorium? – powiedział Wolski. – No i kto w nich ginął – dodał Ziemkiewicz.
