Kaja Godek napisała mocne słowa w serwisie Twitter na temat Jerzego Owsiaka.
Kaja Godek napisała mocne słowa w serwisie Twitter na temat Jerzego Owsiaka. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jerzy Owsiak zaprosił Kajdę Godek do fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wszystko po to, by pomysłodawczyni projektu "Zatrzymaj aborcję" zobaczyła, z jakimi problemami zmagają się rodzice dzieci urodzonych z wadami genetycznymi. Prawicowa działaczka odpowiedziała na zaproszenie Owsiaka, publikując wymowny wpis w serwisie Twitter.

REKLAMA
– Zapraszam panią na jeden dzień i przeczytanie próśb od rodziców, którzy proszą o pomoc dla swoich dzieci. Dostajemy kilka tysięcy takich próśb z różnymi problemami rodziców, kobiet, które wychowują takie dzieci bez wsparcia państwa. Pani Kaju, proszę do nas przyjechać, pochylić się nad tymi prośbami i pomóc nam podjąć decyzję, komu pomóc, a komu nie. Proszę spędzić z nami osiem godzin i tę decyzję nieudzielenia pomocy uwierzytelnić swoim podpisem. Ludzie często rzucają takie słowa na wiatr, bardzo lekkie – powiedział portalowi Pomponik Jerzy Owsiak.
Kaja Godek odpowiedziała Jerzemu Owsiakowi na Twitterze. Zaatakowała w agresywnych słowach szefa WOŚP. "Owsiak: 1. Nie ma niepełnosprawnego dziecka, ale mnie poucza, jak to jest. 2. Wspiera czarny protest, aborcję i eutanazję. 3. Używa dzieci, których rodzice proszą go o pomoc, do lobbowania za zabijaniem takich dzieci. Współczesna Akcja T4" – skomentowała sprawę.
Kaja Godek a problem niepełnosprawnych dzieci
– Nie tylko ja, ale blisko jeden milion obywateli żąda usunięcia przepisów pozwalających na zabójstwo niepełnosprawnych dzieci. Jest to zaprzeczeniem sprawiedliwości, jest to sprzeczne z prawami człowieka – przekonywała w programie Moniki Olejnik "Kropka nad i" Kaja Godek. Przypomnijmy, że jeszcze w 2016 roku ogromne kontrowersje wzbudził projekt "Za życiem". Zakładał on jednorazową zapomogę dla matek, które zdecydują się donosić ciążę zagrożoną wadami płodu. "Za życiem" przewidywał też opiekę specjalistyczną do 18. roku życia.
Aleksandra Szymczak – koordynator programów dla podopiecznych w Stowarzyszeniu Rodziców i Opiekunów Chorych z Zespołem Downa w Łodzi – w rozmowie z naTemat pytała wówczas, czy "to żart". – A co dalej? Co po 18. roku życia? Mogą umrzeć? W naszym stowarzyszeniu mamy bardzo dużo osób dorosłych, którym państwo nie ma już absolutnie nic do zaoferowania. Gdy dziecko kończy 18 lat nie ma gwarancji pracy. Nie ma dofinansowania do wynagrodzenia osób niepełnosprawnych zatrudnianych w różnych instytucjach finansowanych z budżetu państwa. Wiadomo, że w takiej sytuacji niepełnosprawna osoba nie ma żadnych szans na zatrudnienie – odpowiadała ekspertka.