Godek w Radiu ZET zaatakowała PiS. Nagle padło porównanie do... "Botoksu" Vegi

Kaja Godek jest rozgoryczona po środowej decyzji dotyczącej dalszych prac nad zaostrzeniem prawa aborcyjnego.
Kaja Godek jest rozgoryczona po środowej decyzji dotyczącej dalszych prac nad zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Fot. twitter.com/Gosc_RadiaZET
I znów się nie udało. Kolejna próba zaostrzenia prawa aborcyjnego spełzła na niczym. Politycy Prawa i Sprawiedliwości odrzucili projekt jeszcze na etapie prac w komisji. W piątkowej audycji Konrada Piaseckiego Kaja Godek nie przebierała w słowach. –Rządzący chodzili na sznurku feministek – powiedziała inicjatorka pomysłu.

Kaja Godek nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy – tak najdelikatniej można określić to, co inicjatorka projektu zaostrzającego prawo aborcyjne czuje po tym, jak politycy Prawa i Sprawiedliwości nie dopuścili inicjatywy do głosowania w Sejmie. W porannej audycji w Radiu Zet, Godek nie przebierała w słowach. – Byłam zszokowana tym, jaka koalicja zawiązała się przeciwko dzieciom nienarodzonym – było to oczywiście nawiązanie do środowego głosowania sejmowej komisji, która uniemożliwiła dalsze prace nad ustawą zaostrzającą przepisy.
– Sejm jest dziś na sznurku feministek i partia rządząca też jest na sznurku feministek. Głosuje przeciw życiu – dokładnie tak, jak one sobie życzą – dodała Godek.
W dalszej części rozmowy było jeszcze odważniej. Kaja Godek porównała sytuację w polskich szpitalach do tej, którą pokazał... Patryk Vega w "Botoskie". – Co 8 godzin gdzieś w szpitalu duszą dziecko przedwczesnym porodem, środkami farmakologicznymi. To, co widzieliśmy w "Botoksie” – kiedy dziecko umiera odłożone na tackę – notorycznie dzieje się w szpitalach – stwierdziła.
Inicjatorka zaostrzenia regulacji zapowiedziała także kampanie informacyjną, w której będzie mówić o tym, co dzieje się z projektem zmian oraz o politykach, którzy głośno deklarowali poparcie dla projektu, a w czasie głosowania sprzeciwili się dalszym pracom nad zmianami.

Dostało się także mediom, które specjalnie nie pokazują marszy dla życia i rodziny, które organizowane są w wielu miastach, a skupiają się na "20 tysiącach biegających po Warszawie feministek".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...