Masowe protesty na Węgrzech. Tysiące ludzi wyszły demonstrować przeciwko Viktorowi Orbanowi

Blisko 100 tys. osób mogło protestować przeciwko Viktorowi Orbanowi w sobotę w Budapeszcie.
Blisko 100 tys. osób mogło protestować przeciwko Viktorowi Orbanowi w sobotę w Budapeszcie. Fot. Screen z Twittera / Peter Murphy
Nawet do 100 tys. osób mogło protestować w Budapeszcie w sobotę przeciwko systemowi wyborczemu, który ich zdaniem jest niesprawiedliwy. To właśnie za jego sprawą premier Viktor Orban i jego partia Fidesz odnieśli przed tygodniem kolejne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych. Tłum skandował: "Viktator!".

Centrum Budapesztu w sobotnie popołudnie i wieczór było wyjątkowo głośne. Demonstracja, którą zainicjowali na Facebooku niezależni działacze społeczni, szybko zyskała poparcie wśród wszystkich partii opozycji.

Początkowo organizatorzy domagali się ponownego przeliczenia głosów, wolnych mediów, nowego prawa wyborczego oraz lepszej współpracy z partiami opozycyjnymi. Jednak w przemówieniach wygłoszonych pod parlamentem padł nawet pomysł powtórzenia wyborów.
"Viktator!"
Ponadkilometrowa kolumna ludzi przemaszerowała sprzed Opery na plac przed parlamentem skandując słowo: "Viktator!". W tłumie pojawiły się nie tylko węgierskie flagi, ale też unijne oraz transparenty w rodzaju "Dlaczego na to pozwoliliśmy" oraz "To my jesteśmy większością". W proteście wzięli zarówno udział politycy i zwolennicy partii lewicowych, liberalnych, jak i prawicowo-narodowego Jobbiku.
Kontrowersyjne wybory
Przypomnijmy, że partia Viktora Orbana Fidesz zdobyła w wyborach w ostatnią niedzielę taką liczbę miejsc, która jest wymagana do stworzenia w parlamencie większości konstytucyjnej. Fidesz uzyskał prawie 50 proc. głosów przy niemal 70 proc. frekwencji. Daje to aż 133 parlamentarzystów na 199 mandatów.

Chwilę po wyborach opozycja nalegała, aby jeszcze raz przeliczyć głosy, bowiem były komisje wyborcze, gdzie nieważnych głosów było od 10 do 35 proc. Brakowało także danych z 11 tys. komisji oraz 82 tys. głosów. Są miejsca na Węgrzech, gdzie tzw. partie słupy zdobyły więcej głosów niż te najbardziej znane.

Dodatkowe wątpliwości rodził fakt, że liczba mandatów, którą uzyskał Fidesz wynosi dokładnie tyle, ile wynosi dolna granica większości konstytucyjnej.

źródło: "wyborcza.pl"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...