
Poseł PiS Antoni Macierewicz oraz podkomisja smoleńska polecieli do Stanów Zjednoczonych. Wręczają raporty o katastrofie i opowiadają Polonii o swoich teoriach dotyczących przyczyn. Amerykanie i mieszkający tam rodacy dowiadują się, że był to rzecz jasna atak Rosjan.
REKLAMA
"Rosjanie są winni. Dokonywali ataków na każdego, kto chciał wyjaśniać ich ataki. Wiemy o tym z historii, rzezi katyńskiej. Nie jesteśmy tym zdziwieni" – mówił podczas spotkania w USA Antoni Macierewicz. Najwyraźniej w Polsce, po słynnej konferencji, szefa podkomisji nikt już nie chce słuchać. Dlatego teraz szuka poklasku w Stanach.
"Przedstawiciele z USA i Kanady poparli Techniczny Raport, wręczony członkowi Komisji Spraw Zagranicznych Kongresu USA" – napisał na swoim Twitterze.
Członkowie podkomisji zapewniają na spotkaniach, że był wybuch na pokładzie prezydenckiego Tupolewa. "Wiemy, że była eksplozja. Wyjaśnimy to w przyszłości". Ich zdaniem, świadczą o tym charakterystyczne zniszczenia kadłuba.
Oprócz Macierewicza, do Chicago polecieli też inni członkowie podkomisji: między innymi Wiesław Binienda, Chris Cieszewski oraz współpracujący z nimi duński ekspert Glenn Jorgensen.
Źródło: Gazeta.pl
