Skarbówka w dziwaczny sposób tłumaczy się, dlaczego nie będzie badać sprawy darowizny dwóch aut dla ojca Rydzyka. Darczyńcą miał być bezdomny pan Stanisław z Warszawy.
Skarbówka w dziwaczny sposób tłumaczy się, dlaczego nie będzie badać sprawy darowizny dwóch aut dla ojca Rydzyka. Darczyńcą miał być bezdomny pan Stanisław z Warszawy. Fot. Michał Łepecki/Agencja Gazeta

Urząd Skarbowy nie zamierza podjąć interwencji w sprawie darowizny w postaci dwóch aut dla o. Tadeusza Rydzyka. "Samochody od bezdomnego" nie interesują urzędników, bo nie zostały one przekazane fundacji Lux Veritatis. – To kto je dostał? – pyta więc poseł Adam Szłapka z Nowoczesnej.

REKLAMA
Urzędy skarbowe wielu Polakom kojarzą się z bezlitosnymi urzędnikami, którzy wyegzekwują każdą złotówkę należną Skarbowi Państwa. Okazuje się jednak, że ta opinia jest krzywdząca.
Właśnie się okazało, iż skarbówka nie będzie się zajmować darowizną dwóch aut, jakie rzekomo miał przekazać nieżyjący już bezdomny pan Stanisław z Warszawy o. Tadeuszowi Rydzykowi.
Dlaczego? Powód wydaje się dość kuriozalny. – W toku przeprowadzonych czynności weryfikacyjnych na podstawie dostępnych Izbie Administracji Skarbowej w Warszawie materiałów źródłowych ustalono, że Fundacja Lux Veritatis nie była stroną darowizny, w związku z czym nie powstał obowiązek podatkowy z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych – powiedziała w rozmowie z Dziennik.pl Anna Szczepańska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Warszawie.
Sprawa staje się więc coraz bardziej tajemnicza. Bezdomny pan Stanisław rzekomo wygrał sporą sumę pieniędzy na loterii. I zamiast zadbać o poprawę własnego bytu, miał zakupić ojcu Rydzykowi jako darowiznę dwa samochody. Po czym zmarł. Teraz okazuje się, że obdarowanym nie była wcale fundacja Lux Veritas. – To komu auta zostały przekazane? – pyta na Twitterze poseł Andrzej Szłapka z Nowoczesnej. Może to uda się wyjaśnić prokuraturze, która niezależnie od Urzędu Skarbowego zajmuje się sprawą. Poseł Szłapka zawiadomił też w tej sprawie CBA.
źródło: dziennik.pl