Minister Kultury Piotr Gliński wyjątkowo hojnie wynagradzał kierowców swojego resortu w 2017 roku.
Minister Kultury Piotr Gliński wyjątkowo hojnie wynagradzał kierowców swojego resortu w 2017 roku. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta

Temat nagród za rządów "dobrej zmiany" po raz kolejny wraca jak bumerang. Według informacji podanych przez sieć Watchdog, średnio niemal 21 tys. zł otrzymali kierowcy w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego za 2017 rok. Łącznie na nagrody dla szoferów przeznaczono ponad ćwierć miliona złotych. Liczby są o tyle szokujące, gdy porówna się z nimi zarobki kierowców zatrudnionych w Służbie Ochrony Państwa.

REKLAMA
Sieć obywatelska Watchog dłuższy czas walczyła z urzędnikami ministerstw, aby uzyskać informacje na temat nagród, jakie przyznają swoim pracownikom. Jakiś czas temu udało im się w końcu pozyskać dane od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego kierowanego przez wicepremiera Piotra Glińskiego. Okazuje się, że jego hojność wobec ministerialnych kierowców za 2017 rok była wręcz niebywała. W 2017 roku 12 kierowców otrzymało łącznie 251 tys. zł, co daje średnią blisko 21 tys. zł na osobę.
Sieć Watchog przytoczyła także dane za poprzednie lata. W 2015 roku, czyli jeszcze w dużej mierze w czasach rządu PO-PSL, 10 kierowców otrzymało łącznie 161 tys. zł, co daje średnią 16,1 tys. zł na osobę. Od 1 stycznia 2016 roku do 21 listopada 2016 roku 12 kierowców dostawało średnio 10 tys. zł premii (łącznie 123 tys. zł). Jak widać w 2017 roku doszło do znaczącej podwyżki. Blado na tym tle wypada Ministerstwo Zdrowia, które od listopada 2016 roku do marca 2017 roku przyznawało kierowcom ok. 1,6 tys. zł ekstra. Z kolei na przykład MON wynagradzał głównie kierownictwo resortu.
Zarobki SOP
Na tym tle zarobki SOP wyglądają doprawdy kiepsko. Wspominaliśmy chociażby o tym, gdy pisaliśmy we wtorek o przedziwnej sytuacji związanej z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim. Miał jechać do domu do Przemyśla, a nie było dla niego kierowcy. W końcu miał pojechać kierowca dyżurny, ale okazało się, że jest w Służbie Ochrony Państwa od niedawna. W ostatniej chwili udało się znaleźć kogoś bardziej doświadczonego. Zasady są proste - kierowca musi mieć minimum 5 lat służby.
Skąd taki problem? Chodzi o falę odejść szoferów i instruktorów z powodu pieniędzy. Początkujący kierowca SOP zarabia bowiem 1,7 tys. na rękę, a najbardziej doświadczeni około 3,5 tys. zł. Funkcjonariusz BOR mówił WP, że więcej – 4 tys. zł – zarabia kierowca śmieciarki.
źródło: "siecobywatelska.pl"