
Europejski Trybunał Praw Człowieka zażądał od Polski materiałów na temat więzienia CIA, które w latach 2002-2003 miało działać na terenie naszego kraju. Rząd Tuska ma dylemat, czy ujawnić dokumenty.
REKLAMA
Kilka dni temu rząd otrzymał pismo z Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, w którym sędziowie domagają się udostępnienia dokumentów, które miały zezwolić CIA na przetrzymywanie na terenie Polski osób podejrzanych do terroryzm. Rząd na odpowiedź ma czas do września. I ma przy tym spory problem – musi zdecydować, co jest ważniejsze: ochrona informacji dotyczących bezpieczeństwa państwa czy współpraca z Trybunałem.
Zobacz także: Polska chciała podpisać z USA umowę w sprawie więzień CIA, ale Amerykanie ją "wyśmiali"
– Mamy poważny problem. Otwartość w tym przypadku zagroziłaby naszemu bezpieczeństwu – mówi anonimowo jeden z ministrów rządu Tuska.
Obrońcy praw człowieka cieszą się na wieść o tym, że Polska może ujawnić dokumenty, które dotychczas pozostawały ściśle tajne. – Gdyby rząd nie chciał z Trybunałem współpracować i odmówił przekazania dokumentów, oznaczać to może kompromitację Polski na arenie międzynarodowej – zwraca uwagę dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Jakie są konsekwencje ewentualnej odmowy współpracy z Trybunałem? Wyrok mówiący o naruszeniu art. 38 europejskiej konwencji praw człowieka.
Wygląda na to, że USA zostawiły Polskę, aby sama poradziła sobie z konsekwencjami tej sprawy.
Źródło: "Rzeczpospolita"

