
"To, co zrobił minister Krzysztof Szczerski, to ośmieszenie głowy państwa" – komentuje w rozmowie z naTemat historyk, badacz dziejów dyplomacji oraz protokołu dyplomatycznego, dr Janusz Sibora. Szef gabinetu prezydenta obwieścił, z jakich zakątków świata i od kogo do Pałacu Prezydenckiego przesłano gratulacje z okazji Święta Narodowego Trzeciego Maja. Przecież to po prostu kurtuazja, królowa Elżbieta pewnie nawet nie wie, że wysłała jakieś gratulacje – mówi Sibora. Jego zdaniem ogłaszanie tego światu jest zwyczajnie nie na miejscu – chodzi o udowodnienie, że Andrzej Duda znaczy wiele w polityce międzynarodowej. Tymczasem, jak twierdzi ekspert, jest dokładnie odwrotnie.
"Prezydenci USA Donald Trump, Niemiec Frank-Walter Steinmeier, Francji Emmanuel Macron oraz królowa brytyjska Elżbieta II i król Szwecji Karol XVI Gustaw przekazali na ręce prezydenta Andrzeja Dudy gratulacje dla Polaków z okazji święta Konstytucji 3 maja" – informuje Polska Agencja Prasowa powołując się na słowa szefa gabinetu prezydenta, ministra Krzysztofa Szczerskiego.
– To przecież jest wyłącznie konwenans dyplomatyczny, kurtuazja. Takie życzenia są wysyłane po prostu z rozdzielnika. Ogłaszanie tego światu jest niepoważne – ocenia dr Janusz Sibora. Zdaniem badacza dziejów dyplomacji oznacza to, iż pozycja międzynarodowa prezydenta Andrzeja Dudy jest na tyle słaba, że próbuje ją wzmocnić poprzez takie komunikaty. – Jeśli prezydent musi mówić, że dostał takie życzenia, to świadczy o zdeprecjonowaniu pozycji Polski – komentuje ekspert.
Informowanie o tym, kto przysłał gratulacje z okazji święta narodowego, to dowód na słabą pozycję Andrzeja Dudy w polityce międzynarodowej. Wygląda na to, że w ten sposób minister Szczerski próbuje ogrzewać prezydenta w świetle np. królowej Elżbiety, prezydenta Trumpa tudzież innych przywódców. Tymczasem sytuacja jest taka, że - proszę zwrócić uwagę - Andrzej Duda zagranicą jest raczej widziany niechętnie. Polski prezydent ostatnio odbywa niewiele zagranicznych podróży i w najbliższym czasie jego kalendarz też nie jest zapełniony.
Zdaniem Janusza Sibory komunikat szefa gabinetu prezydenta jest próbą udowodnienia opinii publicznej, że Andrzej Duda odgrywa istotną rolę w polityce międzynarodowej. A z drugiej strony - jak mówi ekspert - prezydent próbuje udowodnić, że i w polityce krajowej znaczy więcej niż w rzeczywistości. Stąd wola przeprowadzenia referendum konstytucyjnego 10 i 11 listopada. Jak ogłosił podczas obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, właśnie w tych dniach Polacy mieliby zagłosować i "odpowiedzieć sobie na wielkie pytania dotyczące przyszłości Rzeczypospolitej Polskiej".
Święto, jak sama nazwa wskazuje, jest od świętowania. Nie od wykonywania jakichś procedur wyborczych czy referendalnych. Prezydent chce nam po prostu to święto zabrać. Uparł się na ten termin i próbuje zepsuć Narodowe Święto Niepodległości.
