
Patryk Jaki, kandydat Zjednoczonej na prezydenta Warszawy, nie ustaje w atakowaniu Platformy Obywatelskiej. Najczęściej podnosi stały zarzut, że PO dzieli warszawiaków. Ostatnio przyczepił się znaku drogowego przy rondzie de Gaulle'a. Roman Giertych wyśmiał wiceministra sprawiedliwości na Twitterze.
REKLAMA
Roman Giertych nabija się na Twitterze z Patryka Jakiego. W piątek wieczorem opublikował na tym portalu społecznościowym wpis, w którym w kąśliwy sposób odniósł się do przyczepki Jakiego do znaku drogowego przy rondzie de Gaulle'a. "Patryk kontratakuje! Porozwieszał po Warszawie swoje znaki z pierwszą literą imienia. Kampanię wymyśliła oczywiście Polska Fundacja Narodowa" – pisze Giertych, jednocześnie wymierzając policzek Jakiemu i PFN. Poniżej posta, adwokat umieścił zdjęcie znaku D-18, oznaczającego parking.
Jaki przyczepił się znaku drogowego przy rondzie de Gaulle'a, o którego umieszczenie wnioskowała Platforma Obywatelska. A dokładniej organizatorzy Marszu Wolności, który 12 maja o godz. 13 wyruszy spod palmy. Znak B-36 (zakaz zatrzymywania się) w połączeniu ze znakiem T-24 (parkowanie grozi odholowaniem pojazdu), ma nie dotyczyć organizatorów z PO.
– Spotykamy się dzisiaj w miejscu, które jest symbolem rządów Platformy w Warszawie. Za moimi plecami możecie państwo zobaczyć znak: odholują samochód każdemu, kto nie ma legitymacji Platformy. To kolejny etap dzielenia warszawiaków. Jestem po prostu oburzony, że na znaku drogowym można postawić symbol partii politycznej. To coś nieprawdopodobnego – mówił w piątek Patryk Jaki.
Co ciekawe, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Warszawy, zapomniał chyba, że o postawienie takich znaków wnioskowali także jego koledzy partyjni, np. z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w czasie organizowanej w kwietniu 2017 roku rocznicy katastrofy smoleńskiej. Dziennikarze na szczęście szybko przypomnieli mu o tym fakcie.
