Ten kto nie może wstać z wózka na pewno nie usiądzie na ławeczce nawet obok takiego bohatera jakim był Jan Karski–  mówi Marek Gluza
Ten kto nie może wstać z wózka na pewno nie usiądzie na ławeczce nawet obok takiego bohatera jakim był Jan Karski– mówi Marek Gluza Fot: Marek Gluza

Kierowane przez Mariusza Błaszczaka Ministerstwo Obrony Narodowej zamierza wydać 4 miliony złotych na zakup 100 specjalnych "śpiewających" ławek z okazji 100 lecia niepodległości Polski. Ławki mają odtwarzać fragmenty Marsza I Brygady i depeszy Józefa Piłsudskiego, zawiadamiającej o powstaniu państwa polskiego. Niepełnosprawny Marek Gluza z Kielc przygotował petycję, w której apeluje do szefa MON, by zamiast śpiewających ławeczek kupił elektryczne wózki inwalidzkie, bo się bardziej przydadzą. Pod jego apelem w sieci podpisało się już kilka tysięcy osób.

REKLAMA
Przygotował pan petycję do szefa MON Mariusza Błaszczaka, aby zamiast 100 multimedialnych, "pomnikowych" i "śpiewających” ławeczek kupił 1000 elektrycznych wózków inwalidzkich dla osób z niepełnosprawnościami. Pana pomysł rozchodzi się w sieci coraz większym echem. Skąd się wziął?
Marek Gluza: Inspiracji było wiele. Przeczytałem gdzieś tweeta, na co można by przeznaczyć te pieniądze. Chciałem oddać honor tej osobie, ale nie mogę odnaleźć tego tweeta. Ja sam jestem osobą niepełnosprawną. Przy czym wiele lat temu ustawodawca chyba dla żartu określił moją niepełnosprawność jako lekką. Ja nie mam po prostu nogi, czyli w zasadzie nie ma o czym mówić. Oczywiście radzę sobie. Ale mniej więcej wiem, odczuwam empatycznie potrzeby osób, które nie mogą się w pełni poruszać.
Nawiązuje pan do protestu w Sejmie?
Niekoniecznie, choć oczywiście solidaryzuję się z nimi. Moim zdaniem, ci ludzie, którzy protestują w Sejmie, choćby poprzez ten strajk, potrafią sobie jednak jakoś radzić. A tysiące osób jest zamkniętych w swoich czterech ścianach. Nie mają nawet możliwości poruszania się. Wózek inwalidzki jest dla nich luksusem, jeśli można mówić o luksusie osób, które nie chodzą. Trudno też powiedzieć o luksusie opiekuna, który aby wyjść na spacer z niepełnosprawnym musi pchać taki wózek. Pod górę, z góry, pokonywać te wszystkie krawężniki.
I dowiedział się pan o tych słynnych śpiewających i grających ławeczkach MON.
Tak, przeczytałem o tym. I powiem nawet że ten pomysł nie jest taki głupi. Tylko, że ustawianie takich ławeczek powinno zależeć od samorządów. To nie powinno leżeć w gestii MON.
4 miliony złotych na ławeczki gdy brakuje pieniędzy na niepełnosprawnych?
Potrafię sobie wyobrazić, że na takiej ławeczce, która będzie grała, będzie można przeczytać, że została ona wykonana przez MON za czasów ministra Błaszczaka. A to jest już ewidentna propaganda. Ja mieszkam w Kielcach i nie mam nic przeciwko ławeczkom.
Na ulicy Sienkiewicza, na naszym deptaku w centrum miasta stoi ławeczka z Janem Karskim autorem raportów z warszawskiego getta na temat Holocaustu. Ładnie to wygląda, ale nie stawiało jej ministerstwo tylko radni. Podejrzewam, że radni nie postawili by jednak śpiewającej ławeczki za 30 tys. zł.
Dlatego proponuje pan akcję "1000 elektrycznych wózków na 100 lecie niepodległości Polski”.
Tak, ale naiwny nie jestem. Nie bardzo wierzę w to, że minister Błaszczak przyjmie moją petycję do siebie i przekaże pieniądze na wózki. Empatia polityków to jest jakiś żart. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na problem tysięcy ludzi, którzy siedzą w domach z powodu swojej niepełnosprawności.
Sam opiekowałem się chorą mamą, która leżała w łóżku i nie mogłem jej wyprowadzić z trzeciego piętra na spacer. Na wózku mogłem ją posadzić. Dlatego, uważam, że są ważniejsze rzeczy niż grające ławeczki. Jeśli uda mi się zebrać trochę podpisów…
A jaki jest odzew?
W mediach społecznościowych opublikowałem swój apel przed długim, majowym weekendem i to idzie falami. Ale podpisało się już ponad 4 tysiące osób. Zamarzyło mi się, że gdy już prześlę petycję do ministra Błaszczaka i zapewne doczekam się negatywnej odpowiedzi, to chciałbym te wózki jakoś kupić i to rzeczywiście pod hasłem: "Na 100 lecie niepodległości Polski od społeczeństwa polskiego”. Chciałbym jakoś zebrać te pieniądze. Mam kilka pomysłów. Ale może jednak się mylę co do ministra Błaszczaka?
Proszę powiedzieć coś o sobie. To pierwsza taka pana inicjatywa?
Tak, pierwsza. Oczywiście swoje poglądy polityczne mam. Ale nie należę do żadnej partii, nie mam związku z żadną fundacją. Jeżeli rozpocznę akcję zbierania pieniędzy na wózki, to chciałbym żeby konto było w jakiejś fundacji, która jest powszechnie znana i godna zaufania. Żeby nikt mi nie zarzucił, że na tych wózkach chcę się wzbogacić. Bo wiem, jak ludzie patrzą na takie akcje. Nawet Owsiaka niektórzy by chcieli "zjeść”.