
Dziś główny temat w dziennikach to wczorajsza konferencja premiera Tuska i sposób w jaki postanowiono rozwiązać (czy raczej nie rozwiązać) problem nepotyzmu w państwowych spółkach. "Polityka i interesy stanęły ponad prawem" - pisze Tomasz Wróblewski, naczelny "Rzeczpospolitej."Fundamentem PSL jest walka o interesy własne i własnego elektoratu" - ocenia w "Gazecie Wyborczej" Krystyna Naszkowska.
Redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" Tomasz Wróblewski przytacza liczne przykłady nieprawidłowości w funkcjonowaniu aparatu państwowego. Stawia tezę, że Donald Tusk nie do końca panuje nad swoimi urzędnikami. Bo chociaż on sam rzeczywiście mógł nie przeczytać licznych raportów NIK-u, to powinni byli zająć się tym jego urzędnicy. Według Wróblewskiego w wielu miejscach nadużycia wynikają nie z braku nadzoru, ale z chęci ukrycia niektórych spraw.
Tomasz Wróblewski
redaktor naczelny "Rzeczpospolitej"
Czytaj też: Elewarr zatrudnia brata Kłopotka i syna Żelichowskiego. Mentalność ludowca, czyli jak znaleźć konfitury
O udawanej walce rządu z korupcją piszą z kolei Jarosław Stróżyk i Kamila Baranowska. Zarzucają, że dopiero po ujawnieniu taśm PSL Donald Tusk postanowił cokolwiek zrobić z nepotyzmem w spółkach Skarbu Państwa, pomimo że o sytuacji było wiadomo od wielu lat. O złej sytuacji wielokrotnie alarmowali eksperci, między innymi z Transparency International i Instytutu Spraw Publicznych.
dr Jerzy Matejuk
ekspert od przeciwdziałania korupcji dla "Rz"
Jednak jak pokazuje historia, ciężko o pociągnięcie do odpowiedzialności polityków zamieszanych w afery korupcyjne. Nawet gdy są dowody w postaci różnego rodzaju nagrań. "Rzeczpospolita" przypomina aferę hazardową i Zbigniewa Chlebowskiego oraz Mirosława Drzewieckiego.
Wcześniej, za rządów PiS głośno było o "aferze gruntowej". Teraz sprawa przycichła, a sądzono tylko mało znaczących urzędników. Jako wyjątek wskazywana jest "afera starachowicka". Posłowie Andrzej Jagiełło i Henryk Długosz oraz wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Zbigniew Sobotko stanęli przed sądem i usłyszeli wyroki.
Zobacz też: Tusk grozi Pawlakowi zerwaniem koalicji PO - PSL
Jednak w taki scenariusz nie wierzy Krystyna Naszkowska. Na łamach "Gazety Wyborczej" pisze, że na razie jedyną ofiarą "taśm PSL-u" jest Marek Sawicki, który rozstał się z resortem rolnictwa. Ocenia jednak, że choć premier zapowiedział ścisłe przestrzeganie zasad konkursów, wszystko pozostanie po staremu.
