
Roman Giertych w sarkastycznym tonie skomentował przerwanie trwającego ponad miesiąc protestu niepełnosprawnych i ich opiekunów. "Nastał wreszcie dzień zwycięstwa. Całe 40 dni czekaliśmy na to, aby pan Marszałek poradził sobie z tymi, którzy brutalnym skokiem na kasę próbowali wyrwać łupy dobrej zmianie. A niedoczekanie ich!" – napisał prawnik w opublikowanym na Facebooku liście do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.
REKLAMA
"Miałoby zabraknąć na naszych kochanych arystokratów, którzy sprzedają obrazy podarowane Narodowi? Miałoby zabraknąć na nagrody? Na drugie pensje dla pisowskich radnych? Na ochronę prezesa? Na wyjazdy pani Anders i loty premier Szydło? Na imprezy Misiewicza? Na o. Rydzyka? Na nowe areszty w budowie? Na milionowe pensje kuzynów posłów w spółkach? Na szkolenie z PR dla Marszałka? Na skórę w fotelach samolotów dla VIP? Na gazety prawicowe? Na kupioną podwyżkami Policję?" – wylicza kolejno Roman Giertych, przypominając m.in. aferę z nagrodami i drogie podróże senator PiS Anny Marii Anders.
"Tak. Te wszystkie fundamenty władzy Partii i Rządu były zagrożone poprzez żądzę (nie bójmy się tego słowa) pieniędzy emanującą z każdego słowa tych pazernych matek i ich chciwego potomstwa. Zwycięstwo, które odniósł Pan Marszałek stawia pana w jednym szeregu polskich wodzów i zwycięzców. Pana godny poprzednik – Marszałek Śmigły-Rydz byłby z Pana dumny" – podsumował Roman Giertych.
