
Poseł PiS Stanisław Pięta swoim burzliwym romansem dostarczył nie lada tematu do politycznych rozmów. Jego partyjni koledzy mają dość duży kłopot w tłumaczeniu wybryku - wydawałoby się - przykładnego polityka kierującego się konserwatywnymi wartościami. Z tym tematem musiał zmierzyć się także Jacek Sasin w porannej rozmowie w Radiu Zet i przy okazji - świadomie lub nie - wyszedł żart z nietypowego nazwiska posła Pięty.
(...) nikt nie twierdzi, że poseł mimo zauroczenia ewidentnego, jak widać po tych SMS-ach, miałby jej zdradzać jakieś tajemnice. Myślę, że to jest daleko idąca nadinterpretacja krzywdząca dla posła Pięty. Nie ma dzisiaj żadnego powodu, żeby takie scenariusze rysować.
Ale jednak trochę to pięta Achillesowa się okazała.
Zawsze takie relacje damsko-męskie mogą być pięta Achillesową, a szczególnie ludzi, którzy pełnią różnego rodzaju funkcje. Wiadomo, wtedy jest zainteresowanie również mediów, tabloidów, opinii publicznej. Lepiej, żeby takich sytuacji było jak najmniej.
