"Fakt": poseł PiS zbałamucił kobietę z prowincji, a później ją zostawił. "A pier... mnie pół roku dawałeś radę?"

Stanisław Pięta obiecywał kochance poważny związek, ale po kilku miesiącach bez słowa ją zostawił.
Stanisław Pięta obiecywał kochance poważny związek, ale po kilku miesiącach bez słowa ją zostawił. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
To historia rodem z telenoweli, tyle że – jak donosi "Fakt" – zdarzyła się naprawdę. Stanisław Pięta, spokojny i konserwatywny poseł PiS, okazał się w rzeczywistości partyjnym Don Juanem. Dziennik podaje, że polityk zbałamucił kobietę z prowincji, którą poznał podczas rocznicy katastrofy smoleńskiej, a później bez słowa ją zostawił. – Wiesz.... mam takie marzenie. Chciałbym gładzić cię po ciążowym brzuchu. Jesteś idealnie zbudowana, nie będziesz mocno cierpieć i możesz urodzić sześcioro dzieci – przywołuje słowa Pięty jego była kochanka, która marzyła o stałym związku.


Wydawało się, że Pięta ma poważne zamiary wobec kobiety. Joanna poczuła się doceniona, znany poseł zaproponował jej bowiem nawet współpracę przy "dobrej zmianie". – Rzuciłam wszystko, jeździłam z nim samochodem po Polsce, czytałam mu jakieś wycinki prasowe, notatki... – relacjonuje dziennikowi Joanna.
Kobietę przerażała perspektywa romansu, który zrodził się na jednej z rocznic smoleńskich. – Już po miesiącu chciał mnie przenocować, ale odmówiłam. Powtarzał mi jednak, że z żoną jest tylko dla dziecka, że nic ich nie łączy, że od dawna planuje się z nią rozstać, bo ona nie chciała mieć więcej dzieci, a on chce – przekonuje Joanna. Uwierzyła, że Stanisław Pięta się rozwiedzie i stworzą prawdziwą parę z gromadką pociech.

Z czasem jednak Pięta coraz bardziej unikał kontaktu. A były spotkania, kolacje i... wizyty w hotelu. W pewnym momencie Joanna nie wytrzymała. "To jest świństwo, co robisz" – napisała mu. "Wybacz, mam takie obciążenia, że fizycznie nie daję rady" – tłumaczył się Stanisław Pięta. "Przestań być żałosny. A pier... mnie pół roku dawałeś radę?" – odpowiedziała Joanna.
Przypomnijmy, że to nie pierwszy głośny romans w szeregach konserwatywnego Prawa i Sprawiedliwości. Żona byłego już posła Mariusza Antoniego Kamińskiego z PiS ogłosiła w mediach, że mąż zdradził ją z kochanką, choć sam głosił chrześcijańskie wartości. Przed rokiem Anna Kamińska zaprezentowała projekt ustawy zakazującej bycia posłem kawalerom (z jednym wyjątkiem – Jarosława Kaczyńskiego) oraz tym parlamentarzystom, którzy zostali złapani na zdradzie małżeńskiej. Jednocześnie zaapelowała do swego męża: "Mariusz, wracaj do domu".


źródło: "Fakt"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...