theact.com, youtube.com

Na rynku pojawiła się właśnie gra The Act – pierwsza na platformach mobilnych próba połączenia animowanej fabuły i interaktywnej gry. Oryginalna gra jest zachwycająca. Czy taki miks to przyszłość rozgrywki?

REKLAMA
To producent, który jako pierwszy rozbudzał marzenia. To twórca, do którego określenie magiczny od początku pasowało jak ulał. To firma, która stworzyła nową branżę rozrywki, i która niezmiennie, z dekady na dekadę jest jej niekwestionowanym liderem – Disney. Król animacji, bajek, filmów rysunkowych i wszystkiego z pogranicza dziecięcej fascynacji. To wszystko opakowane w kolorowe atrakcje typu gadżety czy parki rozrywki.
Rynek gier to jedyna branża, której Disneyowi podbić się w pełni nie udało. Korporacyjne struktury zabijały śmiałe autorskie projekty, a wszystkie pozycje policzone na komercyjny sukces okazywały się zazwyczaj niewypałem lub sukcesem umiarkowanym.
logo
theact.com, youtube.com

Ciężar odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenie produkcji wziąć na siebie musieli sami pracownicy. The Act, nową grę, która pojawiła się na tabletach i smartfonach, stworzyło dziewięciu byłych pracowników twórcy filmów animowanych Disney. I wydaje się, że śmiała decyzja o stworzeniu gry w stylu disneyowskim był strzałem w dziesiątkę. To świetna pozycja, która wyznacza nowe standardy w świecie rozrywki.
W telegraficznym skrócie – The Act to bajka, w której sterując emocjami głównego bohatera, decydujemy o tym jak potoczy się historia. Nie jest to jednak zwykły wybór trzech wariantów, ale cały wachlarz zachowań od wycofania do nadmiernej poufałości, od powagi do luzackiego rechotu, od taktu do łamania wszelkich konwenansów. Od tego w jakim stopniu postawimy na któryś z odcieni dostępnych emocji oraz jak będziemy nimi lawirować zależy to, jak potoczy się w dalszej kolejności historia.
logo
theact.com, youtube.com

Pomysł jest nie tylko nietuzinkowy ale rewolucyjny. Prezentuje nowe standardy w świecie multimediów. Po odpaleniu gry czujemy się jak uczestnicy animowanego disneyowskiego świata, w którym dla odmiany jesteśmy istotną częścią historii, nie tylko biernymi obserwatorami.
Piękna animacja, ciekawa historia, wciągająca rozgrywka emocjonalna i przede wszystkim rzeczywisty, namacalny wpływ na fabułę. I gdyby nie ekran Game Over, wyświetlający się po potknięciu gracza, obserwator byłby przekonany, że to co widzi jest filmem animowany.
logo
theact.com, youtube.com

Historia powstania gry sięga roku 1993. Wtedy to Omar Khudari trafia do mieszkania popularnego aktora i znanego komika, Dana Aykroyda. Mężczyzna, przeżywający w tamtym okresie szczyt swojej popularności, chciał zainwestować w rynek gier. Trwająca długo rozmowa i wspomnienia niektórych gagów Aykroyda doprowadziły do ciekawej konkluzji – A gdyby tak stworzyć grę, która wyglądała by jak skecz komediowy? – powiedział w pewnym momencie Khudari.
Kilka lat wcześniej sam uczestniczył w panelu dyskusyjnym, w trakcie którego usłyszał znamienne dla niego słowa. Serwis The Verge przytacza jego wspomnienia – Szef Warner New Media, Stan Coryn, powiedział wtedy: "Przyszłość to konwergencja, moment, w którym granica między filmem i grą zatrze się zupełnie" – wspominał Omar. Nie przypuszczał wtedy, że sam stanie się osobą, która weźmie udział w tej rewolucji.
logo
theact.com, youtube.com

– Wielu z nas w tamtym momencie myślało o oglądaniu filmów i braniu sterów w swoje ręce. To była wizja przyszłości. Dzisiaj, już niedługo widzowie mogą wziąć stery historii w swoje ręce. To ty zdecydujesz o losach miłości, dumy, wiary i zdrady, które rozzgrywają się na ekranach. Już niedługo widzowie w kinie zadecydują, jak potoczyć się mają losy bohaterów – wieszczy w rozmowie z Verge Khaduri.
Dzisiaj The Act staje się pierwszym przykładem takiej pozycji na platformy mobilne. Gra zachwyca, chociaż nie grzeszy długością. Za jedyne 2,5 zł warto jednak skusić się na tą niepowtarzalną i pierwszą z gatunku interaktywną bajkę.