
Z czym kojarzy się pogrzeb? Ciemne ubrania, smutek, a do tego nudne i sztampowe przemowy lub krępujące milczenie. Dwie Amerykanki postanowiły to zmienić. Ich firma pozwala zaprojektować swój własny "pogrzeb", a następnie plan ten – po śmierci – udostępnić najbliższym. "Nie chodzi o to jak chcesz umrzeć, ale o to jak chcesz, by zostało zapamiętane Twoje życie" – twierdzi jedna z założycielek firmy, Sue Kruskopf.
REKLAMA
Nancy Bush i Sue Kruskopf z Minneapolis w USA postanowiły zmienić dotychczasowe zwyczaje dotyczące pogrzebów. Ich serwis MyWonderfulLife.com pozwala stworzyć swój własny pogrzebowy profil, w którym określimy dokładnie co i jak ma wyglądać, a następnie wybrać sześć osób, które do profilu dostaną dostęp po naszej śmierci – pisze amerykański Huffington Post. Firma udostępnia również wskazówki – na przykład jak urządzić pogrzeb tematyczny.
Koniec z nudą
Brzmi kontrowersyjnie? Być może, ale jak tłumaczą twórczynie, projekt ten powstał, by pomóc ludziom zmęczonym klasycznymi pogrzebami. A nie, jak może się wydawać, żeby uruchomić dochodowy nekro-biznes. "70 proc. pokolenia baby boomu, nie chce tradycyjnego pogrzebu. Chcą czegoś bardziej spersonalizowanego i bardziej świętującego" – mówi dla Huffington Post Sue Kruskopf.
Brzmi kontrowersyjnie? Być może, ale jak tłumaczą twórczynie, projekt ten powstał, by pomóc ludziom zmęczonym klasycznymi pogrzebami. A nie, jak może się wydawać, żeby uruchomić dochodowy nekro-biznes. "70 proc. pokolenia baby boomu, nie chce tradycyjnego pogrzebu. Chcą czegoś bardziej spersonalizowanego i bardziej świętującego" – mówi dla Huffington Post Sue Kruskopf.
Czytaj też: Ksiądz żądał od biednego pieniędzy na pogrzeb. Kościół oficjalnie milczy. "To kuriozalne"
"Wiedzieliśmy, że jeśli uda nam się uczynić planowanie pogrzebu fajnym doświadczeniem dla użytkownika, to będzie to narzędzie, którego może używać nasze
pokolenie. My, baby boomersi, mamy wszystko czego chcemy w zasięgu palców i tak samo będzie ze śmiercią" – wyjaśnia Kruskopf dla HP.
Jak zaznacza w rozmowie z Huffington Post Kruskopf, każdy, kto był na zbyt wielu słabych pogrzebach, rozumie ich ideę. "To nie Moje Życzenie Śmierci, tylko Moje Cudowne Życie. Nie chodzi o to jak chcesz umrzeć, tylko jak chcesz, żeby Twoje życie zostało zapamiętane, bo być może chcesz zrobić to zupełnie inaczej niż Twoi rodzice" – przekonuje Amerykanka.
Co można zrobić z pogrzebem?
MyWonderfulLife.com daje użytkownikowi sporo możliwości. Można zaprojektować prosty pogrzeb i zrobić to za pomocą ogólnych wskazówek. Ale jeśli ktoś chce, to nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać wszystkie detale – wybrać muzykę, napisać listy do
MyWonderfulLife.com daje użytkownikowi sporo możliwości. Można zaprojektować prosty pogrzeb i zrobić to za pomocą ogólnych wskazówek. Ale jeśli ktoś chce, to nic nie stoi na przeszkodzie by wybrać wszystkie detale – wybrać muzykę, napisać listy do
Dlaczego warto zorganizować wesele w zimie? Bo istnieje mniejsze ryzyko, że zaproszeni goście założą do garnituru koszulę z krótkim rękawem. CZYTAJ WIĘCEJ
najbliższych, wybrać osoby przemawiające. I tak dalej. Opcji jest multum.
"Myślimy, że taki sam poziom personalizacji i dbałości może zostać wprowadzony do tego biznesu tak samo, jak było w przypadku branży planowania ślubów" – twierdzi Sue Kruskopf. Jak zaznacza w rozmowie z Huffington Post, dzieje się tak, bo pokolenie baby boomers ma bzika na punkcie kontrolowania wszystkiego.
Amerykanki zaznaczają jednak, że nie czytają wpisów swoich klientów. "Odkryłyśmy, że ludzie tworzą naprawdę kreatywne sposoby na odejście, ale nie mamy dostępu do ich życzeń" – zapewnia Kruskopf.
Pomysł wzięty z życia
Ideę stworzenia witryny pozwalającej planować pogrzeb Amerykanki zaczerpnęły z własnego doświadczenia. Jedna z nich, Nancy Bush, pomagała mężowi walczyć z rakiem. W czasie jego 10-miesięcznej batalii z chorobą tylko jeden temat był zakazany: pogrzeb. John Bush był skupiony na tym, by przeżyć i nie chciał słuchać o ewentualnym pochówku.
Ideę stworzenia witryny pozwalającej planować pogrzeb Amerykanki zaczerpnęły z własnego doświadczenia. Jedna z nich, Nancy Bush, pomagała mężowi walczyć z rakiem. W czasie jego 10-miesięcznej batalii z chorobą tylko jeden temat był zakazany: pogrzeb. John Bush był skupiony na tym, by przeżyć i nie chciał słuchać o ewentualnym pochówku.
Zobacz też: Rozsypiesz prochy, spełnisz ostatnią wolę zmarłego – popełnisz przestępstwo. Winne przestarzałe prawo
Gdy jednak mąż Nancy Bush odszedł, ta musiała jakoś zorganizować pogrzeb. Nancy wraz ze swoją przyjaciółką Sue zorganizowały "fenomenalną celebrację życia" Johna Busha. Jak same opisują, wydarzenie to w ogóle nie przypominało pogrzebu. Ponieważ mąż Nancy lubił zbierać niepotrzebne rzeczy, kobiety wystawiły stół z "1/10000 rzeczy Johna". Filmy, zdjęcia, muzykę i różne gadżety. "Było w tym sporo humoru i ludzie to docenili, bo wiedzieli, że on właśnie taki był" – twierdzi Nancy Bush.
Amerykanka wciąż nie wiedziała jednak, czy aby na pewno tak jej mąż widziałby swój pogrzeb. Pytała siebie: czy on tak by zrobił? Nie dawało jej to spokoju i dlatego też założyła serwis, który innym rozwiązuje ten problem. Na przejęcie takiego trendu w Europie Zachodniej pewnie nie będziemy długo czekać. Oby tylko idea pomocy nie została zepchnięta na dalszy plan przez rozdmuchane efekciarstwo, kiedy to ludzie będą planować np. kolor serwetek na własnej stypie.

