Olga Frycz wyjaśnia powód odejścia z serialu "M jak miłość".

To był szok dla widzów, gdy Olga Frycz postanowiła opuścić ekipę serialu "M jak miłość". Dopiero teraz – po roku – zdradziła, co stało za jej decyzją. Aktorka mówi o pracy po godzinach i kompletnym braku szacunku dla aktorów hitowej produkcji Telewizji Polskiej.

REKLAMA

– Robiliśmy po dziesięć scen dziennie, pracowałam dłużej, niż miałam zapisane w umowie. Aktorki, które mówiły, że mają dzieci i muszą zwolnić nianię, słyszały: "A co, wyjdziesz z planu? Wielka pani gwiazda?". Nikt nikogo nie szanował, były wrzaski – wyznała Olga Frycz w wywiadzie dla magazyny "Twój Styl". Aktorka przyznała, że zdecydowała się wziąć udział w telenoweli "M jak miłość" wyłącznie z powodów finansowych, właśnie kupiła mieszkanie i spłacała kredyt.

Słowa Olgi Frycz z oczywistych powodów nie spotkały się z sympatią ze strony ekipy serialu.– Te słowa to kompletne bzdury. Młode mamy mają w naszych kontraktach specjalne zapisy i często dzieci przebywają razem z nimi na planie – skomentowała dla serwisu Plejada Karolina Baranowska z PR serialu..

zabieram głos Kochani, oglądając seriale, czytając doniesienia z kolorowej prasy, plotki i ploteczki widzicie tylko promil naszej pracy. przyznaje- nie zawsze jest kolorowo i nie zawsze jest tak, jakbyśmy sobie to „wymarzyli”. bo ta praca to praca z ludźmi i wśród ludzi ! a jak wiadomo bywamy różni ;) jedni widza szklankę do połowy pusta, inni się cieszą, ze maja z czego pić ja należę do tej drugiej grupy. i choć nie zawsze jest lekko i przyjemnie i choć mam świadomość, ze jestem częścią korporacji i wielkiej fabryki marzeń to muszę powiedzieć, ze są gesty, których się nie zapomina. Przez dwadzieścia kilka lat pracy w tym zawodzie jedynie (!) Tadeusz Lampka, Ilona Łepkowska i Alina Puchała byli tymi, którzy okazali mi zrozumienie i pomoc w trudnych sytuacjach życiowych. nie wyrzucili mnie z serialu, gdy potrzebowałam odpocząć i daleko wyjechać, z radością przyjęli informacje o moich kolejnych ciążach, a przede wszystkim dali mi poczucie ze mam dokąd wracać! (sic!!!) tak ważne dla matki, która chce, lubi i musi pracować. Mało! choć wtedy pracowałam w konkurencyjnej produkcji zaprosili mnie na kilka dni zdjęciowych, wysłaniając moj brzuch biurkiem i komputerem (sztuczki). Takich rzeczy się nie zapomina! jak mawia Ilona Łepkowska: z niewolnika nie ma pracownika. szanuje decyzje moich kolegów i koleżanek o odejściu, będę tęsknić! będę Was podziwiać w innych produkcjach i kibicować Wam na innych polach. ale życie toczy się dalej także rodzinne i na planie Mjak Miłość

Post udostępniony przez Anna Mucha (@taannamucha)

Również Anna Mucha, która także grała w serialu napisała na Instagramie, że zawsze mogła liczyć na wsparcie.