
Swoje argumenty przedstawił w liście otwartym. "Przyjmując Krzyż Wolności i Solidarności, złamałbym wszystkie zasady, jakimi kierowała się moja Solidarność" – m.in. w ten sposób Andrzej Sokołowski, bohater solidarnościowych strajków w Świdniku, uzasadnił decyzję o odmowie przyjęcia odznaczenia, jakie przyznał mu prezydent Andrzej Duda.
Andrzej Sokołowski miał otrzymać Krzyż Wolności i Solidarności. Jest on nadawany przez prezydenta na wniosek prezesa IPN. Ta uroczystość w Lublinie odbyła się w piątek, wówczas uhonorowano w sumie 20 osób. Członek władz "Solidarności" i przywódca strajku pracowników WSK Świdnik w latach 80. Andrzej Sokołowski odmówił jednak przyjęcia odznaczenia. W liście otwartym wyjaśnił, że jego zdaniem obecnie nie ma mowy ani o "Wolności", ani o "Solidarności" - a oba te słowa są zawarte w nazwie odznaczenia.
"Cóż to za Solidarność, która pozwala opluwać na wszystkie możliwe sposoby twórcę tejże Solidarności Lecha Wałęsę" – pisze dalej m.in. Sokołowski, stwierdzając na koniec mocno – "To wszystko wskazuje na to, że nie mamy już dziś Państwa Demokratycznego, o które walczyłem, a jedynie dyktaturę partyjną".
Andrzej Sokołowski to kolejna już osoba, która odmawia przyjęcia odznaczenia przyznanego przez prezydenta Andrzeja Dudę. Rok temu podobne zamieszanie towarzyszyło również w sprawie Krzyża Wolności i Solidarności – wówczas Krzysztof Leski pisał o dzieleniu odznaczonych przez prezydenta na lepszy i gorszy sort.
W Wikipedii można znaleźć listę Polaków, którzy od 1990 roku albo nie przyjęli odznaczenia z rąk prezydenta, albo je odesłali. Medalu z rąk Lecha Wałęsy nie chciały odebrać 2 osoby, z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego 11, od Lecha Kaczyńskiego 25, od Bronisława Komorowskiego 30, a od Andrzeja Dudy – jak dotąd – 22.
źródło: lublin.wyborcza.pl
